Karina Kończewska

Kobieta z blizną, żona marynarza.Mama wymarzonej Laurki

  • Książka

    Recenzja Danki <3

    Droga Karinko, widziałam jakie pięke tulipany otrzymałaś, więc pochwalę się i swoimi różami. 

    :)Wracająć dzisiaj z pracy taki prezent na mnie czekał 

    🙂 Piękne kwiaty i Twoja książka, to dla mnie idealny prezent.Pachnące róże i słowa które niosą moc,szczęście,wiarę i nadzieję,uśmiech,szczęście,miłość i tak mogę wymieniać i wymieniać…po prostu dziękuję że ją napisałaś.Podbijaj świat,zmieniająć ,łzy w uśmiech 

    Danka 🙂

  • Książka

    Recenzja Weroniki <3

    Doczekałam się: przeczytałam “Drogę do Marynarza”!

    Wstrząs? Ogromny. Nie rozumiem, jak można tak usilnie próbować wdeptać człowieka w ziemię. Ta książka uświadamia, za Hemingwayem: człowiek nie jest stworzony do klęski; można go zniszczyć, ale nie pokonać.

    Opisana śmierć kliniczna dała mi baardzo do myślenia. Ogólnie ciągle jestem o krok od wiary. Chyba coraz bliżej.

    Godzina, może półtorej autentycznej lektury nie poszła na marne. Dobrze, że została napisana. Dziękuję!

    Weronika 🙂

  • Książka

    Recenzja Beaty <3

    Droga Karinko,
    niestety nie zastosowałam się do Twojej sugestii, książkę wzięłam na trzeźwo 

    🙂 musisz wiedzieć, że była sprawcą moich podkrążonych oczu, książka przeczytana jednym tchem:)
    Długo się zastanawiałam jak opisać uczucie które mi towarzyszyło po przeczytaniu książki… na pewno jest to uznania i podziw dla Ciebie za to wszystkie cierpienie które przeżyłaś, odwagę i ducha walki oraz szacunek dla Twoich najbliższych za okazane wsparcie. Aż z pomocą przyszła właśnie usłyszana piosenka Natalii Kukulskiej DECYMY:

    Ty wiesz, co potrafi los
    gdy chce zrobić nam na złość
    jak może zaskoczyć ból
    gdy bliski ktoś zawodzi
    lecz to, co uderza w nas
    ma też swoją drugą twarz
    jak noc, która po to jest
    by słońce mogło wschodzić

    potrzebne są szare dni
    potrzebne niechciane łzy
    potrzebne milczące sny
    do szczęścia są potrzebne
    potrzebny jest ból i strach
    potrzebny zwątpienia czas
    jak noc, która po to jest
    by słońce mogło wschodzić

    to nic, że oczy pełne łez
    i tak nadejdzie nowy dzień
    to nic, że oczy pełne łez
    i tak nadejdzie

    P.S
    Ja też pamiętam wycieczką od Warszawy nawet zdjęcia odszukałam….

    Beata 🙂

  • Książka

    Recenzja Rejs w nieznane <3

    WARTO PRZECZYTAĆ – KARINA KOŃCZEWSKA “DROGA DO MARYNARZA”

    Choroba, choć nieprzyjemna, ma to do siebie, że jak dochodzimy do siebie, możemy oddać się lekturze. Tak też zrobiłam ostatnio. 
    Jednym tchem przeczytałam książkę Kariny Kończewskiej “Droga do marynarza”.
    Nie miałam okazji poznać Kariny osobiście. Znamy się z FB, gdzie Karina występuje pod intrygującą nazwą TAKA JA MARYNARZA. Od kilku miesięcy lajkujemy sobie zdjęcia, czasami wymieniamy się komentarzami. Zaintrygowała mnie bardzo jej historia, czułam, że musi to być wyjątkowa osoba i po przeczytaniu książki wiem, że się nie myliłam.

    Tytułowa droga do marynarza to opis przeżyć Kariny, jej zmagania z chorobą i istne piekło, przez które musiała przejść, by w końcu na swojej drodze spotkać marynarza Piotra – miłość swojego życia.

    Ale od początku.
    W wieku trzynastu lat Karina doznała kontuzji podczas rozgrywanego meczu koszykówki. Sprawna, wysportowana dziewczyna nie wiedziała jeszcze czym zakończy się dla niej uderzenie piłką w udo.
    Narastający ból, utykanie zmusiły Karinę do wizyty u lekarza. I tu zaczyna się pasmo pomyłek i niedopatrzeń i wręcz znieczulicy medyków. Aż trudno uwierzyć, że przez blisko dwadzieścia lat cierpień, tak niewielu lekarzy z powołaniem stanęło na drodze autorki. 
    Nie wiem skąd Ona wzięła tyle siły na walkę z tym potwornym bólem, który nie mijał latami. Dużo by o tym pisać, to trzeba przeczytać. Karina przeszła ponad trzydzieści operacji, trzy razy obudziła się na stole operacyjnym, przeżyła śmierć kliniczną i… nie poddała się. Uratowała życie, uratowała nogę. 
    Czapki z głów! Pokłon i wielki szacunek.
    Niejednokrotnie miałam łzy w oczach czytając słowa Kariny. Ludzki rozum nie jest w stanie zrozumieć, jak można poradzić sobie w tak ciężkich chwilach.

    Na początku książki autorka umieściła cytat, słowa ojca Pio: “Im większe są cierpienia, tym większa jest miłość, jaką cię bóg obdarza”. 
    I jest to prawda. Karina pięknie pisze o miłości i oddaniu rodziny, tej bliższej i dalszej. To cudowne, że w tych ciężkich chwilach wszyscy tak bardzo jej pomagali. Szczególnie ciepłe słowa opisują Jej kontakt z babcią. Dla mnie to szczególnie ważne, bo moja babcia też była wyjątkową osobą. 
    Cierpienia Kariny zostały wynagrodzone jeszcze jedną wielką miłością – miłością Piotra. Piękne to uczucie, pięknie opisane. Piotr jest marynarzem, więc nie będzie im łatwo, ale w miłości siła. Życzę im wiele szczęścia, oboje na nie zasługują. 
    Osobiście mogę tylko potwierdzić, że życie z marynarzem jest wspaniałe, pomimo rozłąki i tęsknoty. Przychodzi dzień powrotu i zapomina się o wszystkich samotnych dniach. 

    Na końcu książki znajdziecie zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum autorki. Przejmujące zdjęcia! Po ich obejrzeniu, jeszcze bardziej wzrasta szacunek i uznanie dla Kariny.

    Bardzo zachęcam Was do przeczytania książki Kariny Kończewskiej. Dostaniecie mega kopa. Uwierzycie, że można przezwyciężyć wszystko. Życie stanie się łatwiejsze. 
    Karino, dziękuję!

    Zapraszam na blog. 


    http://rejswnieznane.blogspot.com/2015/02/warto-przeczytac-karina-konczewska.html

    Rejs w nieznane 🙂
  • Książka

    Recenzja Marty <3

    Droga Karino!
    Już któryś raz z rzędu podchodzę do napisania tej wiadomości i mam nadzieję, że teraz się uda 

    🙂
    Jest to kolejne podejście dlatego, że bardzo ciężko jest ubrać w słowa przede wszystkim podziw, który jest we mnie po przeczytaniu Twojej książki! Ta niesamowita walka o życie! O sprawność! Życzę każdemu człowiekowi na świecie by znalazł w sobie choć trochę takiej Twojej siły do walki o siebie! Mówią, że przeciwności losu uczą nas mądrości.. i tak trudno uwierzyć, że spotkało Ciebie tyle przeciwności i zawodów kiedy nadzieja była w sercu ogromnie rozpalona.. naprawdę jesteś niesamowita!!!! Bardzo, bardzo się cieszę, że wytrwałaś i walczyłaś! Jest to niezwykły przykład dla nas, że choćby nie wiem co się działo trzeba walczyć! Że zawsze jest nadzieja! Że to małe światełko może rozświetlić wszystkie zakamarki naszej beznadziei!
    Czytałam Twoją książkę jednym tchem! W niektórych momentach miałam ochotę krzyczeć! „ale jak to?! Co za ludzie?! Jak tak można?!”, musiałam czasem odkładać książkę na chwilę by ochłonąć..

    ;p W niektórych momentach czułam, że śmiejemy się razem 

    🙂 I przyznam się, że gdy trafiłam na „blondyna niebieskookiego;)” pierwsze co miałam przed oczami to zdjęcie Twojego Piotra i poczucie.. „ale jak to?!coś mi się nie zgadza” 

    😀 i zaczęłam czytać jeszcze szybciej, żeby rozwikłać zagadkę! (takie to kobiece odczucia 

    😉 ) oczywiście na fragmencie „..zauważyłam zdjęcie pewnego mężczyzny. Był to nieziemsko przystojny ciemnowłosy i ciemnooki mężczyzna w mundurze…” ogromnie się rozradowałam i już ze spokojem (ufff….) kontynuowałam czytanie 

    😀 
    Twoja historia jest dla mnie ogromnym motywatorem życiowym! Przykładem, że zawsze gdzieś czeka ktoś! Ktoś specjalnie dla nas i to właśnie miłość pokazuje, ze jesteśmy w stanie przetrwać wszystkie przeciwności losu 

    🙂 razem!
    Cieszę się ogromnie Twoim szczęściem ! Trzymam bardzo mocno kciuki za Was! Za Twoje zdrowie ! 

    🙂

    I takie słowa ode mnie 

    😉 : „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”
    Ściskam mocno !
    Marta

    Marta 🙂
  • Książka

    Recenzja Emilii <3

    Jak usiadlam, tak nie wstalam, aż nie przeczytałam całości. Dotarłszy do 
    ostatniej strony nie wiedzialam co myśleć- nie potrafiłam objąć tego 
    rozumem, więc objelam sercem, przeżywajac jednocześnie jeden wielki 
    metlik emocjonalny. Recenzja. Hmm. Każde słowo, kazdy wyraz będzie 
    brzmiał dziwnie, jakby nie na miejscu. Bo niby co mialabym napisać? 
    Karina jestes super dzielna? Jestes ale tak, że nie sposób o tym 
    napisać, tak po prostu, żeby nie brzmiało lakonicznie. Masz w sobie 
    wielką siłę. Bardzo dziękuję że postanowilas zaprosić mnie do swojego 
    świata. Życzę Tobie, Wam, z całego serca, jak najlepiej!!!! Całuję mocno
    i sciskam, Emilia.

    Emilia 🙂