Blog,  Książka,  Lifestyle

Dawno dawno temu…

Dawno dawno temu…
Za górami, za lasami i wieloma morzami… żyła w wielkim pałacu księżniczka z księciem… których połączyło przeznaczenie…
No ale… to nie ta bajka, tak naprawdę było tak…
Dawno dawno temu – czyli teraz.
Za górami, za lasami i wieloma morzami – a dokładniej w Gdańsku.
Żyła księżniczka, której do księżniczki było daleko z księciem, któremu do księcia było w sumie bliżej niż Jej. 
Połączyło ich przeznaczenie – a dokładniej, facebook.

Zdjęcie Marta Ciszkowska

Ona – księżniczka dzisiejszych czasów, czyli dziewczyna z sąsiedztwa, która miała w sobie więcej z Coco Chanel niż z kury domowej, nie bała się… nie bała się niczego. Nie bała się igrać z ogniem, nie bała się walczyć o swoje zdanie i przy tym zadzierać nosa. Ona – nie bała się walczyć sama, mając przy sobie miliony ludzi. Nie bała się zakochać drugi raz, bo wiedziała, że ten drugi raz będzie właśnie tym czego szukała w snach… tym, kto da Jej nie tylko kwiaty ale również usta i dłonie. 
Ona – nie bała się zostać samotną matką, gdy ból zabija. Nie bała się myć brudne gary i być Panią domu. 
Ona – nie boi się mówić głośno, tego co nie wypada. 
Ona – nigdy nie będzie tatą dla córki, Panem domu, gdy On na morzu i nigdy nie założę przysłowiowych spodni… gdyż Ona – czuje się kobietą jakich mało w dzisiejszych czasach. 
Ona – odbiegająca od dzisiejszych kanonów piękna, nie boi się być… być kobietą. Być kobietą, delikatną, romantyczną, mądrą i głupią zarazem. Bo jak to powiedziała Marilyn Monroe „Tylko mądra kobieta wie, kiedy warto być idiotką”. 
Ona – nie boi się przyznać głośno, że tęskni, że pragnie, że tęskni za tatą dla córki i pragnie męża wzroku o każdej porze dnia i nocy. 
Ona – nie boi się wyrzucić ze swojego życia wszystkich potworów energetycznych, mimo że mówią o sobie… że są ludźmi. 
Ona – nie boi się prawdy – Jej prawdy boją się ludzie, gdyż Jej piękno pochodzi z wnętrza, którego nikt dziś nie widzi. 
Ona – nie boi się harować to utraty sił, bo jest ambitna ponad stan. 
Ona – nie boi się pachnieć życiem.

Zdjęcie Fotoszuflada

On – książę…który jest Bogiem życia. 
On – nie boi się być… być prawdziwym mężczyzną, wilkiem Morskim bez pomarańczowych rurek i mokasynek. 
On – nie boi się żywiołów i wyzwań. 
On – kocha życie, które wygrał, które wybrał. On – nie bał się zakochać do szaleństwa i całować dziewczynę, która nie jest księżniczką, której do księżniczki daleko. 
On – nie boi się Jej bólu, bo wie…bo wie, że Jego dłonie gaszą Jej ból wzniecając pożądanie. 
On – nie boi się być Panem rodziny, gdyż wie, co to rodzina. 
On – nie wstydzi się przed kolegami krzyczeć – kocham księżniczkę, której do księżniczki daleko.

Zdjęcie Ania Żupańska

Ona – nie bała się krzyczeć – żyła raz księżniczka i książkę, miłość ich serca i ciała złączyła.. Ale nie mogli być razem na zawsze, bo morze ich dzieliło a wody były za głębokie. Co noc szeptała mu do ucha… kochany gdybyś mógł pływać, rzuć się dla mnie w fale głębokie i płyń… płyń do mnie, zapalam Ci co noc świece w oknie byś dom nasz zobaczył i uczuciem chęci kierował się…
On nie bał się krzyczeć – żyła raz księżniczka i książę, miłość ich serca i ciała złączyła… Ale nie mogli być razem na zawsze, bo morze ich dzieliło a wody były za głębokie. Lecz… czekaj na mnie ukochana… bo chce wrócić do Ciebie… choć miliony innych kobiet wokoło.

Zdjęcie Fotoszuflada

Oni nie boją się krzyczeć, że…
Oczy potrafią pieścić lepiej i dokładniej niż dłonie. Wzrokiem obejmuje się całość naraz. Dotyk zaś jest ograniczony tylko do jednego miejsca. Patrz mi w oczy. (Jerzy Kosiński- Wystarczy być)

Zdjęcie Michał Broniek

Cytat z książki „Droga do marynarza”; „(…) Nadeszła ta chwila. Gdy Go ujrzałam, „podbiegłam” do drzwi, nie mogąc powstrzymać radości i zdenerwowania. To była ta chwila. To był ten mężczyzna, na którego czekała całe życie. Czułam jak moje serce skleiło się w jedno wielkie uczucie. Nie odstępowaliśmy się na krok. Byłam już dorosła i w pełni mogłam cieszyć się prawami miłości idealnej. (…) Jestem taka dumna z naszej miłości. Jestem taka dumna z Piotra. Jest to bardzo dobry człowiek. Opiekuje i troszczy się o mnie, najlepiej jak potrafi. Cała ta sytuacja jest dla Niego taka naturalna. Zmienił swoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Będąc ze mną rezygnuje z wszelkich wygodności, jak i przygód, które niesie życie w związku ludzi aktywnych fizycznie. Wiem, że wielu rzeczy nie jestem w stanie zrobić…nawet Dla Niego 😞 Kiedyś. Zapytałam Go, czy nie będzie mu tego wszystkiego brakowało. Odpowiedział: „Brakować to może mi jedynie prawdziwej miłości, bo zaznałem ją tylko przy Tobie” (…) Dla marynarza miłość ma inne „większe i głębsze” znaczenie. Tak rzadko jest w domu, a jest to miejsce wyjątkowo ważne. Jakże istotna jest w tej sytuacji druga osoba, osoba, która czeka, tęskni i pragnie Jego powrotu. Marynarzem nie można być z zawodu, trzeba się nim urodzić. (…) Przy siłach w tym czasie trzyma mnie jedynie rodzina, dla której zawsze warto się uśmiechać”.

Zdjęcie Made by Em
Karina Kończewska

Kobieta z blizną, żona marynarza.Mama wymarzonej Laurki