Książka

Recenzja Malwiny <3

Droga Karino”

Zacznę od tego, że książkę otrzymałam wczoraj i od razu ją przeczytałam z malutkimi przerwami na łzy i pilne przekazanie tych najważniejszych wydarzeń twojego życia mężowi. Otwierając paczkę z książką byłam już podekscytowana gdyż znam Twoją rodzinę bo sama pochodze z Margonina. O tyle ciężej było czytać każdą stronę gdyż nie myślałam, że rodzina którą widywałam zawsze uśmiechniętą przeżywa taką tragedie. Siostra, która jest moją rówieśniczką i znamy się ze szkoły zawsze wesoła, a tak naprawde za tym wszyskim krył sie koszmar. Podziwiam Twoją siłę i wytrwałość w tym bólu jaki musiałaś przejść. Miałam gęsią skórę i straszne łzy w oczach czytając tą historie z babcią podczas śmierci klinicznej. Ja też nie miałam okazji pożegnać sie z moją ukochaną babcią i tesknie za nią do dziś. Ale pojawiło sie ogromne szczęście po tym wszystkim co przeszłaś – doczekałaś sie swojego upragnionego małego “cudu” – córeczki na którą teraz pewnie czeka cała rodzina 

🙂 Nie będę się rozpisywać o naszej służbie zdrowia, bo chyba nie da się opisać co człowiek czuje w takim momencie gdy ukrywa sie prawde przed pacjentem lub traktuje jak “śmiecia”. Mało jest pielęgniarek z prawdziwym powołaniem o czym ostatnio sama miałam okazje sie przekonać przez długi czas. 
Twoja historia powinna obiec cały świat (ja już książke pożyczyłam w kolejne ręce) aby pokazać innym, że warto walczyć, że cuda sie zdarzają i że MIŁOŚĆ pokona wszystkie przeszkody i zło. MIŁOŚĆ I RODZINA!!
Pozdrawiam Cie serdecznie, życzę szczęśliwego i udanego porodu 

🙂 i dziękuje za wspaniałą historie (lekture) która myślę, że doda teraz więcej sił do walki nie jednej osobie. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dalsze życie aby wszystko układało się tak jak sobie zaplanujesz i pragniesz.

Malwina 🙂
Karina Kończewska

Kobieta z blizną, żona marynarza.Mama wymarzonej Laurki