Książka

Recenzja Moniki <3

Kochana Karino!
Jestem pod wrażeniem TWOJEJ osoby. Jesteś WIELKA. Tyle w życiu cierpiałaś. Jestem pewna, że wiele osób nie wytrzymałoby tego cierpienia. Podziwiam Ciebie. 
Jesteśmy z tego samego rocznika. Kiedy Ty tyle przechodziłaś ja żyłam beztrosko, szalałam, spędzałam czas ze znajomymi. Jest mi głupio teraz że człowiek nie myśli o innych tylko o sobie i bawi się dobrze gdzie inna osoba bardzo cierpi.
Kupując Twoją książkę nie miałam pojęcia co Ci było. Szczerze myślałam, że to będzie typowo historia miłości do Twojego marynarza. 
Gdy tylko odebrałam książkę z Empiku zaraz ją otworzyłam i jak zobaczyłam zdjęcia z tyłu książki to “opadła mi kopara”. Mówię “o losie co to jest. to niemożliwe żeby ktoś takie coś miał” 
Czytając o Twojej “śmierci klinicznej” gdy zobaczyłaś Ome to wtedy przypominała mi się sytuacja która ja przeżyłam. Otóż w nocy dzień przed obroną tytułu Mgr przyśniła mi się moja przyjaciółka, która zmarła 1,5 miesiąca przed tą obroną i wtedy przyszła do mnie i powiedziała “nie bój się wszystko będzie dobrze”. Gdy rano wstałam to wcale nie bałam się iść tam. Wiedziałam że Kasia jest że mną cały czas.

Jesteś super kobietą. Nic innego jak’Tylko brać przykład z Ciebie. Z Twojej wiary, siły, wytrwałości i wiele innych cech.’

Zasłużyłaś jak nikt inny na Wielkie SZCZĘŚCIE.

Życzę Ci samych cudownych chwil oraz Szczęśliwego Porodu. 
Buziaki.

Monika 🙂
Karina Kończewska

Kobieta z blizną, żona marynarza.Mama wymarzonej Laurki