• Mama, za co ją właściwie kocham...
    Blog,  Lifestyle

    Kocham Cię mamo

    Dzień mamy…najpiękniejsze święto dla kobiety. Moja mama…

    Za co Ją Kocham? Przede wszystkim bo jest moją mamą, ale również za to, że dała mi życie. Kocham Ją za to, że życie dała mi 2krotnie. Kocham Ją za to, że zawsze o mnie walczyła, że zawsze we mnie wierzyła, że nigdy nie zwątpiła, że zawsze przy mnie jest. Kocham Ją za to, że nauczyła mnie wszystkiego. Nauczyła mnie kochać i się tego nie bać, nauczyła mnie walczyć i się nie poddawać, nauczyła porządku, mimo że całe życie kłóciłam się z Nią o sprzątanie a teraz jestem Jej za to wdzięczna, patrząc co dzień na posprzątane mieszkanie. Kocham Ją za to, że nauczyła mnie uśmiechu i wybaczania. Kocham Ją za to, że w wielu 18 lat tak mi rozjaśniła włosy że zamiast blondu miałam tęczę na głowie a Ona mówiła mi że jestem najpiękniejsza na świecie, nieważne że groziła patelnią temu, kto by zaprzeczył. Kocham Ją za to, że potrafimy się ze sobą kłócić 10 razy dziennie, bo jesteśmy takie same. Kocham Ją za to, że nie potrafimy ze sobą cicho rozmawiać, tylko przekrzykujemy się niczym włoska rodzina. Przepraszam Ją za swój ostry charakter i gorący temperament. Przepraszam Ją za to, że często nie chce wysłuchać Jej litanii zarzekając się, że “nigdy nie będę jak swoja matka”, co oczywiście mija się z rzeczywistością i planem losu, ale więcej w tym temacie nie napiszę bo mi się mąż przestraszy i ucieknie). Przepraszam Ją za to, że jestem uparta, ale po niej samej to mam. Przepraszam Ją za to, że zabrałam Jej wiele lat życia, w których musiała i chciała o mnie walczyć. Dziękuję Jej za to, że wpoiła mi zasady bycia człowiekiem. Dziękuję Jej za to , że pozwoliła mi popełniać własne błędy. Dziękuję Jej za to, że zawsze mogę się wtulić w Jej ramiona. Dziękuję Jej za to, że jest niczym sherlock holmes i nigdy nie mogliśmy czegoś zbroić bo zawsze się domyśliła. Dziękuję Jej za to, że na pierwszej randce narobiła mi wstydu bo chłopak wyrósł na śmierdzącego lenia. Dziękuję Jej za to…że jest…że jest moją mamą. Kocham Ją za to, że mnie chciała. Kocham Cię mamo

    💜

  • Gdy brakuje mi sexu...
    Blog,  Lifestyle

    Związek z marynarzem. Zaufanie, czy układ?

    Są trudne chwile.

    Związek z marynarzem. Zaufanie czy układ? Sex a raczej jego brak, jesteśmy tylko ludźmi, brakuje mi tego. To nasza ludzka anatomia, brakuje mi sexu, dotyku, schowania się w męskie ramie. Brakuje mi….

    Fot Fotoszuflada

    Mogłabym zaryzykować miłość dla chwili uniesienia i sekundy podniecenia…mogłabym. Ale żaden mężczyzna nie będzie i nie jest Piotrem. 
    Pokochałam Go zdrowego – Pokochał mnie chorą – Pokochałam Go pięknego – Pokochał mnie oszpeconą – Pokochałam Go na lądzie kocham Go na morzu – Pokochał mnie moją radością życia, kocha moimi łzami bólu. Nasza miłość, pokonuje strach, ona łamie wszelkie stereotypy i marzenia. Ale jesteśmy ludźmi… brakuje mi…

    Fot Fotoszuflada


    Związek z marynarzem – miłość czy układ? Oczywiście moglibyśmy pójść na układ typu „czego oczy nie widzą”. Oczywiście moglibyśmy…gdyby nie to, że żyjemy jedną zasadą „nie ma zazdrości bez miłości, ani miłości bez zazdrości”. Świadomość… ona nie zapomina. Świadomość tego, że któreś z nas dotykałby innego człowieka. Świadomość tego, że jesteśmy tylko ludźmi i zwyczajnie nam brakuje bliskości i emocji z tym związane. Świadomość tego, że nasz związek opiera się na woli wyboru bycia razem. Wszystko w życiu jest możliwie i do zniesienia gdy… chcemy. Gdy chcemy być „razem”, wszystko jest możliwe i niesie ze sobą konsekwencje „bólu rąk”, ale to konsekwencje z wolnego naszego wyboru. Wiem, że czas leci. Oboje zdajemy sobie z tego sprawę. Mamy świadomość własnego życia. Ale chwile powrotu z morza i przygotowania temu towarzyszące jak i otwarcie drzwi w tym pierwszy wzrok, dotyk, zasunięciu zasłon i Textu „ściągaj gacie, będziemy się całować”… nie da się opisać emocji jak i podnieceniu towarzyszącemu tej chwili. 

    Fot Maikel.photography

    Inaczej żyje się jako singiel, Inaczej żyje się w zakochaniu, Inaczej żyje się w kochaniu, Inaczej żyje się w miłości, Inaczej żyje się mając rodzinę, w której chce się być.
    Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i kwestia cielesna a raczej jej brak jak w naszym związku z racji rozłąki, zawsze będzie. Będzie nam brakowało. Dla mnie sex ma ogromne znaczenie i mam to szczęście, że takie samo dla Piotra. Oboje cholernie odczuwamy jego brak. Ale oboje wiemy, że poza sexsem jest coś więcej. Pewnie wielu z Was machnie ręką, typu paplanie na ekranie. Ale miłość i chęci dotyku tej jedynej osoby, zwyczajnie istnieje i my ją czujemy. 
    Jestem staroświecką romantyczką. Mam nowocześnie poznanego męża. Jestem na tyle szalona, by żyć ze świadomością, że już zawsze będzie mi brakowało…. Ale w snach i marzeniach zawsze się przed nim rozbieram, a On rzuca mnie na łóżko czy stół, pralkę musieliśmy kupić już nową. Sny…Marzenia. Nie wiem czy lepiej je mieć i cierpieć, czy cierpieć, że się ich nie ma…Gdy On na statku, mamy to szczęście, że jest możliwość rozmów przez kamerkę…
    Oczy potrafią pieścić lepiej i dokładniej niż dłonie. Wzrokiem obejmuje się całość naraz. Dotyk zaś jest ograniczony tylko do jednego miejsca. Patrz mi w oczy.
    Jerzy Kosiński- Wystarczy być

    Fot Fotoszuflada


    Często tak jest że..a co ja pieprze, kogo chcę oszukać. Często tak jest że, nie potrafię przed lustrem pomalować ust do końca, bo moje ciało domaga się Jego dotyku. Często tak jest że, nie mogę zasnąć z tęsknoty za Jego wzrokiem, Jego dłońmi, ustami. Często tak jest że… brakuje mi… Często tak jest że… drżę 
    – Drżysz cały, co ci się stało?- Ty mi się stałaś.- Piotr Adamczyk Powiem ci coś

    Fot Ania Żupańska


    W zemście i miłości kobieta jest bardziej barbarzyńska od mężczyzny…ale mężczyzna nigdy nie będzie równie delikatny jak kobieta…
    Nie lubię nudnego kochania się, jak to mówią Niemcy „tylko w niedziele jak ptaki śpiewają”, nie lubię gdy…mi brakuje. Wiem, że pół światu tego kwiatu i mogłabym…na chwile zdjąć obrączkę i zadać sobie pytanie – związek z marynarzem, zaufanie czy układ? I nie czekając na odpowiedź… dać się ponieść „braku…”, ale lubię Piotra mocny uścisk i z Jego jeszcze mocniejszym szarpnięciem dłoni we włosach.

    Fot Fotoszuflada

    A we mnie samym wilki dwa, oblicze dobra…oblicze zła… Walczą ze sobą noc w noc, wygrywa ten, którego karmię!!!…

    Fot Fotoszuflada

    Związek z marynarzem. Zaufanie czy układ. brak sexu, gdy potrzebuje go co dzień, gdy potrzebuje go co noc… mocny, nienudny, silny. Pozostało mi jedno… gdy On na lądzie – “pieprz” swoje braki. Gdy On na morzu, módl się o zasięg.

    Fot Ania Żupańska
    Fot Fotoszuflada/Maikel.photography
  • Blog,  Książka,  Lifestyle

    Pokazałam siebie naprawdę…

    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…Niepieszczotliwie nazywają mnie -Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    Fot Maikel.photography

    Nie mam super figury, wymiarów 90-60-90, nawet płaskiego brzucha. Do modelki mi bardzo daleko (mimo że o tym marzyłam)… ale jestem sobą. Mam krągłości, mam blizny… bo mam historię. Jedni mnie kochają, inni lubią, a jeszcze inni nienawidzą. Czyniłam dobro i czyniłam zło. Wychodzę czasami bez szminki i czasami nie daję rady okiełznać włosów. Jestem szczera i często szalona. Nie chcę się zmienić. Jeśli Kocham, to całym sercem. Nie przeproszę nikogo za to kim i jaka jestem.. bo jestem jaka jestem. Dlatego pieprzyć spodnie, gdy lato gorące. Kto nie chce, niech nie patrzy, kto musi niech wyśmieje. Mam to w dupie. Nie Kocha się drugiej osoby bo jest bogata czy biedna, zdrowa czy chora, silna czy słaba, ładna czy brzydka, wysoka czy niska. Kocha się bo jest… wyjątkowa, tak po prostu, bo jest. Kobieta w bikini pokazuje 90% nagiego ciała, a mężczyzna i tak będzie patrzył tylko na te pozostałe zakryte 10%. Ja mogę latać z gołymi cyckami a i tak noga skradnie im show. 

    Fot Maikel.photography

    Czytacie moją książkę “Droga do marynarza”, więc wiecie jak wyglądam, jak zmieniam się w robocopa.

    Ona – Widzisz tą 16 letnią dziewczynę z jej rocznym dzieckiem?

    On – Dziwka.

    Ona – Została zgwałcona!!!

    Ona – Widzisz tą grubą dziewczynę?

    On – Wow ale tłusta.

    Ona – ona cierpi na chorobę przez którą zawsze zostanie jej nadwaga!!!

    Ona – Widzisz tego oszpeconego mężczyznę?

    On -Ochydny potwór.

    Ona – on wbiegł do palącego się domu i tak uartował dziecko przed śmiercią!!!

    Mnie też ktoś już wiele razy tak skrzywdził… i za każdym razem tak samo boli… choć dziś dzięki Piotrowi i teraz Laurce mam to wszystko w dupie. Bo dla Nich jestem piękna !!! A Ja z siebie dumna !!!Nie ocenia się ludzi… jeśli nie zna się ich (mojej) Historii.

    Cytat z książki Droga do marynarza;”(…) lekarz prowadzący M przyszedł mi zrobić opatrunek. Uwolnił nogę z bandaży użytych przy operacji. To, co wtedy ujrzałam, nie przypominało choćby tylko w najmniejszym stopniu mojej nogi. Wpadłam w szok, zaczęłam płakać, dostałam natychmiastowej gorączki. Krzyczałam: “Gdzie jest moja noga, co z nią zrobiłeś ?”!!! Nie było odpowiedzi. Podano mi silny lek uspakajający, po którym zasnęłam. Następnego dnia przekonałam się, że nie był to tylko koszmar. Od potwornego bólu gorsza była świadomość, jak bardzo zmasakrowane zostało moje ciało. Potrzebowałam bardzo dużo czasu, aby dojść do siebie. Szczerze mówiąc, to nawet jeszcze dziś nie mogę powiedzieć, że czas leczy rany….”

    Fot Maikel.photography

    Fot Fotoszuflada

    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…Niepieszczotliwie nazywają mnie -Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    Fot Maikel.photography

    Fot Maikel.Photography

    Mam dosyć tego, że Nie wiem jak to jest żyć bez bólu, mam dosyć tego, że wiem jak to jest żyć z ograniczeniami, mam dosyć tego, że wiem jak to jest żyć na krawędzi z amputacją nogi w tle, mam dosyć tego że czuje przeszywający ból, ból, ból. Mam dosyć tego, że nie mogę zrobić wielu rzeczy ze swoim dzieckiem, a kocham Je najmocniej na świecie, mam często dosyć tej cholernej odpowiedzialności jaką jest posiadanie dziecka, bo zwyczajnie padam na pysk. Mam dosyć tego siedzenia w domu i bawienia się przez „24/h i w tym częstego mówienia „Nie wolno”, bo poza zabawą przede wszystkim muszę wychować córkę na dobrego i mądrego, wrażliwego człowieka. A to mi się udaje. Mam dosyć obwiniania siebie, że przez swoje kalectwo nie jestem w stanie dać córce po prostu czegoś więcej. Mam dosyć tego !!!

    Fot Maikel.photography

    Wielu ludzi, tak ja ja z podniesioną głową przejdzie przez pole bitwy, choćby walka trwać miała całe życie. Ale… Ale są ludzie na świecie, dla których to za dużo ? Za mało kochają siebie ? Za bardzo chcą współczucia ? Za mało pomocy otrzymują ? Za dużo ludzi stracili ? Za słabo o siebie walczyli ? I sięgają… po alkohol. To gówno NIGDY nie było i nie będzie pomocą. Alkohol rozwiązuje wszystko… rozwiązuje prawdziwą odwagę, alkohol rozwiązuje zdrowie, przyjaźnie, rozwiązuje rodzine, dom… nie rozwiązuje jedynie problemów.. BO problemy potrafią pływać i się mnożyć i rzucić człowieka na ziemię.

    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada

    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…Niepieszczotliwie nazywają mnie -Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    Fot Fotoszuflada

    Taka właśnie JA, dziś proszę Was, ba wyzywam Was do walki o życie, zdrowie, marzenia, miłość, o wszystko na czym Wam zależy! Można leżeć na kanapie i czekać na to co przyniesie nam los nie mając na to wpływu… Ale to nie moja droga i nie chce by była Waszą. Ja chce #wstać #walczyć i #wygrać… i chce byście razem ze mną podjęli tę walkę. Chce razem z Wami wstawać po porażkach i świętować ciężko zapracowane sukcesy!!! Bo nie będę Was okłamywać, że coś przyjdzie samo, nie będę Was okłamywała, że dokonanie wyboru będzie łatwe, ale obiecuje Wam…że będzie warto. Ja też płaczę w poduszkę, w łazience, płaczę przy stole gdy córka nie widzi a mąż nie słyszy. Ja też płaczę, bo zwyczajnie chcę choć jeden dzień, choć przez jedną chwilę poczuć to…co czuje zdrowy człowiek. Ale wiem, że choć wyrwałabym sobie serducho to i tak…Wiem, że tego nie zmienię i wiem, że płacz nie boli, on oczyszcza umysł i daje sił. Każdy z nas ma swoje problemy i każdy z nas się z czymś zmaga. Każdy z nas ma wybór. Ja swojego dokonałam i będę go broniła jak lwica bo mój wybór mimo mojej drogi w życiu która ma imię „ból, sprawia że jestem najszczęśliwsza kobietą na świecie. Uśmiechać się prawdziwie i szczerze, to dar od losu i mój własny wybór. Dzięki sobie i dla Nich, dla swojej rodziny założyłam rękawice i podjęłam walkę o resztę swojego życia.

    “To niemożliwe“ powiedziała duma.

    “To ryzykowne“ powiedziało doświadczenie.

    “To bezsensu“ rzekł rozsądek.

    “Daj sobie szanse“ wyszeptało serce.

    Po prostu…#wstan i #walcz, #wygraj swoje życie, dokonaj wyboru i z podniesioną głową ponieś odpowiedzialność na swoje życie. Czuć się wolnym człowiekiem w swojej skórze, to uczucie, którego nie kupisz, to uczucie które możesz wygrać, tylko poprzez dokonanie własnego wyboru. Żyj i się nie bój. To Twój, to Nasz CZAS START.

    Fot Fotoszuflada

    Żyję, mam swoją własną, najpiękniejszą rodzinę. Chce mi się… być, czego chcieć więcej. Znam swoje granice, nie interesują mnie one, ale je znam. A tylu z nas popełnia błędy w tym że tam gdzie powinni myśleć, to wolą czuć, a tam gdzie wystarczy czuć, za dużo myślą. Szanujmy drugiego człowieka, bo jesteśmy tego warci, a fajnie co rano spojrzeć w lustro z czystym sumieniem i powiedzieć sobie – Bravo Ja ! Żyj Teraz, chrzań co powiedzą ludzie. Żyj !

    Fot Fotoszuflada

    Tak naprawdę to, jedyną niepełnosprawnością w naszym życiu jest złe nastawienie, niewiara w siebie, lenistwo i chęć wyręczenia nas.
    Dla mnie zawsze największą motywacją było i jest, gdy ktoś powie – I tak nie dasz rady. Kto nie da rady, ja?

    Każdy da radę, bo jak to powiedział Madison James – “Sukces nigdy nie jest efektem słomianego zapału.Tu trzeba przejść przez prawdziwy ogień.


    Cytaty z książki Droga do marynarza-prawdziwa historia;
    “…Po chwili (nie wiem ile trwała,lecz po czynnościach wykonywanych przez lekarzy nie mogło być to długo od zaśnięcia)…przebudziłam się!!! Poczułam okropny ból przesuwającego się skalpela (znałam już przecież to uczucie)wzdłuż nogi.Krzyczałam ‘Ja nie śpię…..”


    “…Pani Ula poprosiła mnie, żebym wybrała sobie jeden cel, jeden powód, dla którego warto wyćwiczyć zgięcie nogi i trzymać się tego z całych sił, choćby mnie ból rozszarpywał. Tak też zrobiłam. Zagryzałam zęby, zagryzałam nawet kij od miotły, który mi pani Ula podawała, żeby tylko móc ćwiczyć…”


    “…zawsze oglądało mnie równocześnie kilkudziesięciu lekarzy i studentów. Czułam się okropnie, wystawiona na pośmiewisko. Oglądano mnie jakbym była eksponatem muzealnym z książki “Kiedy byłem dziełem sztuki” Erika-Emmanuela Schmitta…”


    “…Czasami nie wiem już co odpowiadać ludziom, którzy patrzą na mnie z politowaniem, lub śmieją się, że niby jestem “głupia” i nie ubieram szortów (oszpeconej nogi nie widać od razu). Lub myślą sobie: “Jaka jesteś biedna, że jesteś na to skazana”. Najgorsze są jednak wścibskie pytania, wyśmiewanie się ze mnie i komentarze typu – “Otwórzcie drzwi bo kaleka idzie! Jak długo będziesz jeszcze tak chodzić o tych kulach (jednej), po co Ci one, wyrzuć je, lepiej jest chodzić bez nich. Dlaczego nie pobiegniesz?Dlaczego łazisz tak wolno. Zróbcie miejsce dla kaleki…”Ludzie nawet nie wiedzą jak bardzo to boli i rani. Przecież ja sobie takiego losu nie wybrałam. Choćbym sobie serce wyrwała, nie jestem w stanie być taka jak “oni”, po prostu piękni, zdrowi i sprawni….Nie dam rady…”


    “…Po zebraniu, gdy wychodziłam zażenowana, podszedł do mnie pewien obleśny, starszy pan i zapytał: “Ile cenią się kalekie dziewice, bo chyba nie za drogo”. Mój świat się zawali. Chciałam jak najszybciej uciec, a biec nie potrafiłam…”


    “…Nagle wydawało mi się, że wszyscy się na mnie patrzą, moja wyobraźnia się rozpętała. Widziałam siebie jako klowna w cyrku po nieudanym występie, gdzie każdy widz wytyka mnie palcem, wyśmiewając i obrzucając pomidorami…”


    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…
    Niepieszczotliwie nazywają mnie –
    Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…


    Ale choć i tak zawsze coś zakuje w serduchu, to jednak JUŻ nie robi to na mnie większego wrażenia, gdyż tak jak zawsze powtarzam, nigdy nie wiemy jak silni jesteśmy, dopóki bycie silnym nie stanie się naszym jedynym wyjściem. A słabi będziemy dopiero wtedy, gdy o tym pomyślimy. Otrzymuję pytania, dlaczego nie zrobię sobie operacji plastycznej, czy nie zasłonię blizn tatuażem?

    Ale po co?

    Mam zasłonić coś co jest dowodem mojej siły, mojej walki, mojego przejścia przez cholerne piekło, które czasami o sobie przypomina i woła do siebie? Po co? Czy te blizny powodują że, nie jestem już kobietą? Czy one przyćmiewają uśmiech na mojej twarzy czy ciekawość i miłość do świata? Ja żyję dzięki tym bliznom, również bardziej świadomie ulotności chwil. Jestem szczęśliwa i kocham siebie i nikt komu to przeszkadza, mi tego nie odbierze. Takiego nastawienia życzę każdemu z Was. Bo warto być sobą i o siebie walczyć. Życie mamy jedno i to od nas samych zależy jak je przeżyjemy i ile będzie w nim chwil radości i miłości.

    Fot Fotoszuflada

    Żyj swoim życiem. Nie masz prawa do mojego życia, nikt nie ma prawa do mojego czasu. Walczę o swoje dni od dziecka…od dziecka walczę krwią, potem i łzami. Żyj swoim życiem i daj mi żyć swoim – po swojemu. Cieszę się, że żyję… poczuj to samo, tak po prostu. Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że i w Tobie zostanie chęć do życia i miłość do siebie. Czyń swój świat pięknym, tak jak ja to robię… ale rób to po swojemu.

    The Show Must Go ON !!! Ahoy, Wasza Karina.

    Fot Maikel.photography
  • Książka

    Recenzja Kasi <3

    “Przeczytałam Książkę bardzo szybko się czyta. Po przeczytaniu cały czas się zastanawiam jak to wszystko zniosłaś. Jesteś naprawdę twardą osobą. Gdy się poznałyśmy (ile to już lat temu) wiedziałam, że masz problemy ze zdrowiem, ale zaprzeproszeniem za cholerę nie mogę sobie przypomnieć by ktoś wspominał, że przeżywasz taki dramat, i że masz tak poważne problemy ze zdrowiem. Po Tobie kompletnie nic nie było widać, zawsze wesoła, uśmiechnięta i towarzyska:) Czytając Twoją książkę nie raz zakręciła się łezka w oku i doszłam do wniosku, że nie ma co
    narzekać i się nad sobą użalać bo są ludzie którzy przeżywają swoje dramaty, są poważnie chorzy i codziennie z tym walczą. Pisałam to nie raz, dla mnie jesteś Wielka.”

    Kasia 🙂
  • Książka

    Recenzja Alicji <3

    “Z niecierpliwością czekałam na listonosza który przyniesie mi książkę i kilka dni temu doczekałam się:) Czytałam ją po nocach z racji posiadania mojego największego szczęścia i miłości w postaci 18 miesięcznego Szymonka:) W trakcie czytania były łzy był i śmiech. A przed wszystkim niesamowity podziw dla Twoje osoby i dla Twoich rodziców. Pomimo tych wszystkich problemów które rodziły się jak grzyby po deszczu się nie podawaliście się i walczyliście dalej . Tę determinację o normalne życie wyczuwa się od pierwszej strony. Nie jedna osoba będąca w takiej sytuacji zrezygnowałaby a ty jednak tego nie zrobiłaś i chwała Tobie za to!. Jestem pewna a wręcz przekonana że Twoja historia pokaże nie jednej osobie że warto żyć że warto mieć marzenia – bo jak widać rzeczy niemożliwe stają się możliwe:) Spędzone chwile przy Twojej książce uświadomiły mi że nie można się podawać i narzekać , że trzeba brać to co nam „Góra” daje ( Ty wiesz o kim mowa) . Nasuwają mi się jeszcze słowa mojej mamy kiedy jako 8 letnia dziewczynka zapytałam :Mamo dla czego Ten na Górze zabrał mi mojego kochanego dziadka. W tedy mama powiedziała – „On wie co robi , zaufaj mu, Wie co robi, teraz dziadek patrzy na Ciebie z góry i czuwa żeby wszystko było dobrze.” Wydaje mi się a wręcz jestem pewna że też zostałaś wybrana po to aby pokazać że warto wierzyć i żyć . Wiesz…… Życzę tobie aby każda chwila spędzona z Twoim marynarzem była najszczęśliwszą chwilą w twoim życiu. Żeby wymarzony ślub był jak z bajki:) I życzę Tobie wymarzonego maleństwa ( nie ważne czy dziewczynkę czy chłopca ważne żeby było zdrowe) żebyś mogła spełnić się jako mama – wspaniałe uczucie kiedy maleństwo – owoc twoje miłości – wypowiada słowo –MAMA “

    Alicja 🙂
  • Książka

    Recenzja Eweliny <3

    Książka, przeczytałam jednym tchem. Bardzo mnie poruszyła Twoja historia, zryczałam się jak dzieciak gdy ją czytałam. Mocno doświadczyło Cię życie, ale trzeba wierzyć, że jest w tym jakiś sens, napewno jest ‘ musi być. Podziwiam Cię za to, że w obliczu ciężkiej choroby znalazłaś w sobie ogromną siłę by walczyć ze wszystkimi przeciwnościami losu. Pomimo złych doświadczeń masz w sobie dużo optymizmu i pogodę ducha. Jesteś przesympatyczną osobą . Twoja siła i optymizm niosą innym , takim jak ja zagonionym i przejmującym się czasem banałami, orzeźwienie i lekcje pokory. Trzyman za Ciebie mocno kciuki, żebyś spełniła wreszcie swoje marzenia:-) bo ile można czekać i cieszę się bardzo , że te kłody pod Twoimi nogami zamieniają się w wieńce laurowe. Pozdrawiam i ściskam mocno.

    Ewelina 🙂
  • Książka

    Recenzja Basi <3

    “Zaczne od tego, ze zaskoczyła mnie przystępność z jaką spisałaś swoja historię. Wiedzialam że będzie to historia trudna, niesprawiedliwa, ale zaskoczyła mnie siłą i optymizmem. Nie piszesz o rzeczach łatwych i przyjemnych, a mimo to nie ma w tych słowach użalania sie a wręcz przeciwnie. Z premedytacją piszę historia, bo nie do końca czułam sie jakbym czytała zwykłą książkę. Czułam się jakbym czytała listy od przyjaciółki, ktora sie otworzyła i opisała Trudna historię bez ozdobników, z którą sie pogodziła i chce być zrozumiana i akceptowana. Znam Piotra, nie przyznam sie ile juz lat bo za staro to zabrzmi, ale nie moglam sie doczekac momentu gdy pojawi sie w historii, bo to ogromnie przyjemne uczucie gdy czyta sie, ze przyjaciel jest dla kogoś miłością życia. Tak na koniec dodam, ze jestem ogromną fanką Twojej Mamy, oczywiście Twoi Rodzice Oboje zachwycają swoją postawą , ale fragment o maturze podbił moje serce 

    <3 ( ja wierze w znaki i karmę). Śmierć kliniczna, świadomość drugiego swiata…. Jak ktoś nie wierzy nie musi, mi wystarcza “Medium z Long Island” aby wierzyć, wiec nie mogłabym nie uwierzyć Tobie, ciesze sie ze to wszystko opisałaś bo to pomaga takim ludziom ” bez podobnego bagażu” jak ja po prostu sie nie bac, bo jak widać nawet przez piekło można przejść kiedy sie tego naprawdę chce i wierzy w to.”

    Basia 🙂
  • Książka

    Recenzja Ani <3

    Książkę pochłonęłam jednym tchem i na jedno posiedzenie. Lektura cudowna, “lekko” się czytało mimo, że o lekkich rzeczach nie jest. Momentami łzy jak grochy leciały. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić chociażby w najmniejszym stopniu przez co musiałaś przejść i przez co znowu musisz:(. Wielki podziw i chylę czoła Twojej chęci życia i nieustającej walce. Życzę bajecznego ślubu i żeby to była ostatnio operacja w twoim życiu. Pozdrawiam serdecznie.

    Ania 🙂