• Blog,  Lifestyle

    Z życia psiary przeciętej bliznami

    “Pieszczotliwie nazywają mnie – Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…
    Niepieszczotliwie nazywają mnie –
    Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    FOT FOTOSZUFLADA

    34 operacje, w tym 2 na żywca, obdzieranie ze skóry, śmierć, ciało w bliznach….PÓŹNIEJ

    FOT FOTOSZUFLADA


    Chcę psa, którego będę szkoliła dla własnego bezpieczeństwa.
    Dam radę – Poświęcę temu cały możliwy czas i krew. Nie jestem księżniczką, nie trzeba mnie ratować. Jestem kobietą z krwi i kości, przelałam wiele krwi, łez i potu, przelewam je dalej, ponieważ nie boje się bólu, nie boję się wstydu.
    Dam radę – Podjęłam decyzję, chcę żyć, chcę psa, chcę być kobietą waleczną na tyle ile dam radę, chcę przekraczać swoje granice, gdyż nigdy nie wiemy jak silni jesteśmy, dopóki bycie silnym nie stanie się naszym jedynym wyjściem. Bardzo wysoko postawiłam sobie poprzeczkę, bo życie wymaga odwagi.
    Dam radę – szkolę Atenę. Daję z siebie 110%. Szkolę ją każdego dnia, w każdą pogodę. Często jest tak, że ból mnie zabija. Życie ze złamaną nogą nie jest łatwe ale ja lubię walczyć. Nieraz przelewam łzy na treningach, czuje jak leje się we mnie krew z bólu. Dziesiątki noży wbijają mi się w nogę i paraliżują mnie. Nie zatrzymuję się. Dam radę, ja się nie poddaje. Chcę psa, chcę bestię, przy której nie będę musiała bać się o siebie i dziecko.
    Dam radę…tak mi dopomóż Bóg.
    Po prostu…#wstan i #walcz, #wygraj swoje życie, swoje marzenia. Dokonaj wyboru i z podniesioną głową ponieś odpowiedzialność za swoje decyzje. Czuć się wolnym człowiekiem w swojej skórze, to uczucie, którego nie kupisz. To uczucie które możesz wygrać, tylko poprzez dokonanie własnego wyboru.
    Żyj i się nie bój. Ja walczę o swoje marzenia i je wygram.

    Adoptując psa, czy kupując z hodowli, baaa nawet zaczynajac od myślenia o psie, każde z nas a bynajmniej ja, rozważałam wszystkie za i przeciw. Przeciw przegrało.

    Wiedziałam z czym to się będzie jadło. Ja, osoba pedantyczna, nie znosząca brudu, kurzu i nie posprzątanej powierzchni, w której żyje, pracuje czy przebywam, wzięłam na klatę ten cały bajzel który przyjdzie mi ogarniać. Jestem osobą niesamowicie upartą i lubię mieć to, czego pragnę. W tym przypadku psa. Wiedziałam, że nieważne jaka będzie pogoda – pies musi wyjść, mało tego, chcę psa szkolić więc te wyjścia będą bardzo aktywne i w 100% skupione na psie. Wiedziałam, że przyjdzie mi sprzątać po psie i jeździć z nim na szkolenia w samą naturę a co za tym idzie moja fobia i obrzydzenie do wszystkich robali zostanie wystawiona na codzienny test.

    Wiedziałam o tym. Uzmysłowiłam to sobie nie mając Ateny jeszcze w domu. Jestem strasznie przewrażliwiona na ludzkim poczuciu „durnej wyższości” typu, po moim psie nie muszę sprzątać”. Ludzie mają co raz bardziej w nosie tych, którzy robią coś poprawnie, tych którzy mają szacunek do innych ludzi ale zwłaszcza do wywiązywania się z obowiązków jakie niesie posiadanie psa, nieważne czy go szkolisz czy nie.
    Wychodząc z Ateną zawsze przy sobie mam kilka worków. Ostatnio na łące spotkałam parkę z psiakiem. Ich pies właśnie skończył się wypróżniać i co zrobili Państwo??? Po prostu odeszli. Nosz krew mnie zalała. Grzecznie powiedziałam, że jeśli nie mają państwo worka by posprzątać po swoim psie, to mogę oddać swój. Na to Oni, że na łące nie trzeba sprzątać, a jeśli jestem taka pożądna, to mogę posprzątać również po ich psie. I zwyczajnie odeszli. Nie wierzyłam w to, co usłyszałam.

    Przejdźmy teraz do szkoleń.
    Ze szkoleniami, również mam akcje rewelacje. Jeśli szkolę czarną, to daje z siebie maxa. Nie biorę do ręki telefonu, nie wdaje się w dyskusje, jestem tylko dla niej.
    Opowiem Wam o kilku sytuacjach, które mnie spotkały podczas szkoleń.
    Wchodząc na plac ćwiczeń napotkałam parę z ogromnym psiakiem, który był na smyczy i gdy nas zauważyli, trzymali go również za obroże uspakajając go. Zaczęłyśmy z Ateną trening gdy Państwo śmiejąc się wyjechali do mnie z tekstem;
    „Po co szkolisz psa, to bez sensu”. Po czym odpowiedziałam im; „widzicie, Państwo gdy nas zauważyliście do teraz trzymacie swojego psa na smyczy oraz za obroże by nie rzucił się na mnie czy mojego psa, a ja mojej spuszczonej ze smyczy suce wydałam komendę SPOKÓJ i ona sidzi przy mnie nie zwracając na Was większej uwagi, więc chyba ma to jakiś sens”. Takiego oburzenia w ludziach już dawno nie widziałam, poszliiii obrażeni.

    Sygnał uspakajający Ateny (Oblizywanie się)

    Kolejna akcja. Moja ręka to przysłowiowy pilot dla psa. Ręką wykonuje komendy nie musząc używać słów. Chodzenie przy nodze wymaga ode mnie sztywnego ramienia i zaciśniętej pięści przy nodze, przy której idzie pies. Kilkakrotnie od starszych ludzi usłyszałam, że nie dziwota, że mój pies idzie przy nodze, skoro przed nosem ma ciagle zaciśnięta pięść Pani. Niestety ludzie nie rozumieją i nie mają wiedzy o tym jak szkolić psy i dlatego tak reagują. Pilot do psa jest “narzędziem” bardzo potrzebnym, bo to właśnie ręką jesteśmy w stanie przekazać psu informacje o zachowaniu jakie od niego oczekujemy.

    Bestię szkole na dźwięk klikera. Zwłaszcza idąc przy nodze używam go wielokrotnie by sygnalizować, że dobrze wykonuje zadanie. Cóż, zalewam się łzami śmiechu i rozpaczy jednocześnie pisząc dla Was ten post. Ale co niektórzy twierdzą, że używając klikera hipnotyzuje czworonoga. Mamy Atenę od kilku miesięcy. Ten pies w ogóle nie szczeka. Ludzie czasami pytają, czy z moim psem wszystko dobrze, bo normalne psy szczekają i reagują na zaczepki innych psiaków. Czarna nie szczeknie gdy nie musi i jest suką coraz bardziej pewną siebie i silniejszą. Nasza bestia jak wiecie ma 2 klatki, transportową i domową. Gdy ludzie słyszą, że Atena w domu trzymana jest w klatce, chcą powiadamiać policję. Nierozumiem, dlaczego ludzie, którzy nie mają pojęcia o (tak nie boję się stwierdzić po całości)… nie mają pojęcia o psach, je zwyczajnie posiadają lub wydają tak durne i krzywdzące opinie. Klatka transportowa, jest dla bezpieczeństwa psa jak fotelik dla dziecka. Klatka domowa, to jej dom w naszym domu. Jej azyl, jej miejsce na odpoczynek, wyciszenie się przed światem, przed nami czy ludźmi obcymi w naszym domu. Ona wie, że nikt z nas jej nie wejdzie do jej miejsca, nie zakłócimy jej spokoju i zwyczajnie poczekamy aż sama znów do nas przyjdzie pełna mocy. Klatka domowa, to najlepsze, co można dać psu. Atena nie je w domu. Dostaje jedzenir tylko na treningach. Dostaje porcję, która jej przysługuje dla jej wieku. Jest ona rozłożona na 3 treningi. Pies, który ma w domu michę, nigdy nie będzie w 100% posłuszny i pracowity poza domem. Bo po co pracować na posiłek skoro ma się michę w domu za darmo. „Biedny pies”, ilekroć to słyszę, mam ochotę pokazać co Atena potrafi zrobić jak pięknie pracuje by na to jedzenie zapracować. Mój pies wychodząc ze mną ma czas na trening, przy którym otrzymuje wypłatę czyli żarcie, jest czas na zabawę ale zawsze w tych zajęciach jest pełna posłuszeństwa. Jestem pewna, gdy idzie na luźnej smyczy, że nie rzuci się na ludzi, na zwierzęta, na ulicę. Nie popchnie mnie chcąc pierwszej przejść przez drzwi i da mi spokój gdy jem. Szkolcie swoje psy. To Wy jesteście w hierarchii najwyżej, nie pozwólcie psiakom przejąć miejsce na kanapie czy przy stole. Szkolcie je i kochajcie najmocniej jak tylko potraficie. To piszę Wam ja, która nigdy nie chciała psa, piszę ja, która w dzieciństwie była pogryziona przez nieszkolonego owczarka. Piszę to ja, która dziś za swojego psa oddałaby życie.

    Amen

    Trening Atety
  • Mama, za co ją właściwie kocham...
    Blog,  Lifestyle

    Kocham Cię mamo

    Dzień mamy…najpiękniejsze święto dla kobiety. Moja mama…

    Za co Ją Kocham? Przede wszystkim bo jest moją mamą, ale również za to, że dała mi życie. Kocham Ją za to, że życie dała mi 2krotnie. Kocham Ją za to, że zawsze o mnie walczyła, że zawsze we mnie wierzyła, że nigdy nie zwątpiła, że zawsze przy mnie jest. Kocham Ją za to, że nauczyła mnie wszystkiego. Nauczyła mnie kochać i się tego nie bać, nauczyła mnie walczyć i się nie poddawać, nauczyła porządku, mimo że całe życie kłóciłam się z Nią o sprzątanie a teraz jestem Jej za to wdzięczna, patrząc co dzień na posprzątane mieszkanie. Kocham Ją za to, że nauczyła mnie uśmiechu i wybaczania. Kocham Ją za to, że w wielu 18 lat tak mi rozjaśniła włosy że zamiast blondu miałam tęczę na głowie a Ona mówiła mi że jestem najpiękniejsza na świecie, nieważne że groziła patelnią temu, kto by zaprzeczył. Kocham Ją za to, że potrafimy się ze sobą kłócić 10 razy dziennie, bo jesteśmy takie same. Kocham Ją za to, że nie potrafimy ze sobą cicho rozmawiać, tylko przekrzykujemy się niczym włoska rodzina. Przepraszam Ją za swój ostry charakter i gorący temperament. Przepraszam Ją za to, że często nie chce wysłuchać Jej litanii zarzekając się, że “nigdy nie będę jak swoja matka”, co oczywiście mija się z rzeczywistością i planem losu, ale więcej w tym temacie nie napiszę bo mi się mąż przestraszy i ucieknie). Przepraszam Ją za to, że jestem uparta, ale po niej samej to mam. Przepraszam Ją za to, że zabrałam Jej wiele lat życia, w których musiała i chciała o mnie walczyć. Dziękuję Jej za to, że wpoiła mi zasady bycia człowiekiem. Dziękuję Jej za to , że pozwoliła mi popełniać własne błędy. Dziękuję Jej za to, że zawsze mogę się wtulić w Jej ramiona. Dziękuję Jej za to, że jest niczym sherlock holmes i nigdy nie mogliśmy czegoś zbroić bo zawsze się domyśliła. Dziękuję Jej za to, że na pierwszej randce narobiła mi wstydu bo chłopak wyrósł na śmierdzącego lenia. Dziękuję Jej za to…że jest…że jest moją mamą. Kocham Ją za to, że mnie chciała. Kocham Cię mamo

    💜

  • Gdy brakuje mi sexu...
    Blog,  Lifestyle

    Związek z marynarzem. Zaufanie, czy układ?

    Są trudne chwile.

    Związek z marynarzem. Zaufanie czy układ? Sex a raczej jego brak, jesteśmy tylko ludźmi, brakuje mi tego. To nasza ludzka anatomia, brakuje mi sexu, dotyku, schowania się w męskie ramie. Brakuje mi….

    Fot Fotoszuflada

    Mogłabym zaryzykować miłość dla chwili uniesienia i sekundy podniecenia…mogłabym. Ale żaden mężczyzna nie będzie i nie jest Piotrem. 
    Pokochałam Go zdrowego – Pokochał mnie chorą – Pokochałam Go pięknego – Pokochał mnie oszpeconą – Pokochałam Go na lądzie kocham Go na morzu – Pokochał mnie moją radością życia, kocha moimi łzami bólu. Nasza miłość, pokonuje strach, ona łamie wszelkie stereotypy i marzenia. Ale jesteśmy ludźmi… brakuje mi…

    Fot Fotoszuflada


    Związek z marynarzem – miłość czy układ? Oczywiście moglibyśmy pójść na układ typu „czego oczy nie widzą”. Oczywiście moglibyśmy…gdyby nie to, że żyjemy jedną zasadą „nie ma zazdrości bez miłości, ani miłości bez zazdrości”. Świadomość… ona nie zapomina. Świadomość tego, że któreś z nas dotykałby innego człowieka. Świadomość tego, że jesteśmy tylko ludźmi i zwyczajnie nam brakuje bliskości i emocji z tym związane. Świadomość tego, że nasz związek opiera się na woli wyboru bycia razem. Wszystko w życiu jest możliwie i do zniesienia gdy… chcemy. Gdy chcemy być „razem”, wszystko jest możliwe i niesie ze sobą konsekwencje „bólu rąk”, ale to konsekwencje z wolnego naszego wyboru. Wiem, że czas leci. Oboje zdajemy sobie z tego sprawę. Mamy świadomość własnego życia. Ale chwile powrotu z morza i przygotowania temu towarzyszące jak i otwarcie drzwi w tym pierwszy wzrok, dotyk, zasunięciu zasłon i Textu „ściągaj gacie, będziemy się całować”… nie da się opisać emocji jak i podnieceniu towarzyszącemu tej chwili. 

    Fot Maikel.photography

    Inaczej żyje się jako singiel, Inaczej żyje się w zakochaniu, Inaczej żyje się w kochaniu, Inaczej żyje się w miłości, Inaczej żyje się mając rodzinę, w której chce się być.
    Oczywiście jesteśmy tylko ludźmi i kwestia cielesna a raczej jej brak jak w naszym związku z racji rozłąki, zawsze będzie. Będzie nam brakowało. Dla mnie sex ma ogromne znaczenie i mam to szczęście, że takie samo dla Piotra. Oboje cholernie odczuwamy jego brak. Ale oboje wiemy, że poza sexsem jest coś więcej. Pewnie wielu z Was machnie ręką, typu paplanie na ekranie. Ale miłość i chęci dotyku tej jedynej osoby, zwyczajnie istnieje i my ją czujemy. 
    Jestem staroświecką romantyczką. Mam nowocześnie poznanego męża. Jestem na tyle szalona, by żyć ze świadomością, że już zawsze będzie mi brakowało…. Ale w snach i marzeniach zawsze się przed nim rozbieram, a On rzuca mnie na łóżko czy stół, pralkę musieliśmy kupić już nową. Sny…Marzenia. Nie wiem czy lepiej je mieć i cierpieć, czy cierpieć, że się ich nie ma…Gdy On na statku, mamy to szczęście, że jest możliwość rozmów przez kamerkę…
    Oczy potrafią pieścić lepiej i dokładniej niż dłonie. Wzrokiem obejmuje się całość naraz. Dotyk zaś jest ograniczony tylko do jednego miejsca. Patrz mi w oczy.
    Jerzy Kosiński- Wystarczy być

    Fot Fotoszuflada


    Często tak jest że..a co ja pieprze, kogo chcę oszukać. Często tak jest że, nie potrafię przed lustrem pomalować ust do końca, bo moje ciało domaga się Jego dotyku. Często tak jest że, nie mogę zasnąć z tęsknoty za Jego wzrokiem, Jego dłońmi, ustami. Często tak jest że… brakuje mi… Często tak jest że… drżę 
    – Drżysz cały, co ci się stało?- Ty mi się stałaś.- Piotr Adamczyk Powiem ci coś

    Fot Ania Żupańska


    W zemście i miłości kobieta jest bardziej barbarzyńska od mężczyzny…ale mężczyzna nigdy nie będzie równie delikatny jak kobieta…
    Nie lubię nudnego kochania się, jak to mówią Niemcy „tylko w niedziele jak ptaki śpiewają”, nie lubię gdy…mi brakuje. Wiem, że pół światu tego kwiatu i mogłabym…na chwile zdjąć obrączkę i zadać sobie pytanie – związek z marynarzem, zaufanie czy układ? I nie czekając na odpowiedź… dać się ponieść „braku…”, ale lubię Piotra mocny uścisk i z Jego jeszcze mocniejszym szarpnięciem dłoni we włosach.

    Fot Fotoszuflada

    A we mnie samym wilki dwa, oblicze dobra…oblicze zła… Walczą ze sobą noc w noc, wygrywa ten, którego karmię!!!…

    Fot Fotoszuflada

    Związek z marynarzem. Zaufanie czy układ. brak sexu, gdy potrzebuje go co dzień, gdy potrzebuje go co noc… mocny, nienudny, silny. Pozostało mi jedno… gdy On na lądzie – “pieprz” swoje braki. Gdy On na morzu, módl się o zasięg.

    Fot Ania Żupańska
    Fot Fotoszuflada/Maikel.photography
  • Blog,  Książka,  Lifestyle

    Pokazałam siebie naprawdę…

    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…Niepieszczotliwie nazywają mnie -Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    Fot Maikel.photography

    Nie mam super figury, wymiarów 90-60-90, nawet płaskiego brzucha. Do modelki mi bardzo daleko (mimo że o tym marzyłam)… ale jestem sobą. Mam krągłości, mam blizny… bo mam historię. Jedni mnie kochają, inni lubią, a jeszcze inni nienawidzą. Czyniłam dobro i czyniłam zło. Wychodzę czasami bez szminki i czasami nie daję rady okiełznać włosów. Jestem szczera i często szalona. Nie chcę się zmienić. Jeśli Kocham, to całym sercem. Nie przeproszę nikogo za to kim i jaka jestem.. bo jestem jaka jestem. Dlatego pieprzyć spodnie, gdy lato gorące. Kto nie chce, niech nie patrzy, kto musi niech wyśmieje. Mam to w dupie. Nie Kocha się drugiej osoby bo jest bogata czy biedna, zdrowa czy chora, silna czy słaba, ładna czy brzydka, wysoka czy niska. Kocha się bo jest… wyjątkowa, tak po prostu, bo jest. Kobieta w bikini pokazuje 90% nagiego ciała, a mężczyzna i tak będzie patrzył tylko na te pozostałe zakryte 10%. Ja mogę latać z gołymi cyckami a i tak noga skradnie im show. 

    Fot Maikel.photography

    Czytacie moją książkę “Droga do marynarza”, więc wiecie jak wyglądam, jak zmieniam się w robocopa.

    Ona – Widzisz tą 16 letnią dziewczynę z jej rocznym dzieckiem?

    On – Dziwka.

    Ona – Została zgwałcona!!!

    Ona – Widzisz tą grubą dziewczynę?

    On – Wow ale tłusta.

    Ona – ona cierpi na chorobę przez którą zawsze zostanie jej nadwaga!!!

    Ona – Widzisz tego oszpeconego mężczyznę?

    On -Ochydny potwór.

    Ona – on wbiegł do palącego się domu i tak uartował dziecko przed śmiercią!!!

    Mnie też ktoś już wiele razy tak skrzywdził… i za każdym razem tak samo boli… choć dziś dzięki Piotrowi i teraz Laurce mam to wszystko w dupie. Bo dla Nich jestem piękna !!! A Ja z siebie dumna !!!Nie ocenia się ludzi… jeśli nie zna się ich (mojej) Historii.

    Cytat z książki Droga do marynarza;”(…) lekarz prowadzący M przyszedł mi zrobić opatrunek. Uwolnił nogę z bandaży użytych przy operacji. To, co wtedy ujrzałam, nie przypominało choćby tylko w najmniejszym stopniu mojej nogi. Wpadłam w szok, zaczęłam płakać, dostałam natychmiastowej gorączki. Krzyczałam: “Gdzie jest moja noga, co z nią zrobiłeś ?”!!! Nie było odpowiedzi. Podano mi silny lek uspakajający, po którym zasnęłam. Następnego dnia przekonałam się, że nie był to tylko koszmar. Od potwornego bólu gorsza była świadomość, jak bardzo zmasakrowane zostało moje ciało. Potrzebowałam bardzo dużo czasu, aby dojść do siebie. Szczerze mówiąc, to nawet jeszcze dziś nie mogę powiedzieć, że czas leczy rany….”

    Fot Maikel.photography

    Fot Fotoszuflada

    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…Niepieszczotliwie nazywają mnie -Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    Fot Maikel.photography

    Fot Maikel.Photography

    Mam dosyć tego, że Nie wiem jak to jest żyć bez bólu, mam dosyć tego, że wiem jak to jest żyć z ograniczeniami, mam dosyć tego, że wiem jak to jest żyć na krawędzi z amputacją nogi w tle, mam dosyć tego że czuje przeszywający ból, ból, ból. Mam dosyć tego, że nie mogę zrobić wielu rzeczy ze swoim dzieckiem, a kocham Je najmocniej na świecie, mam często dosyć tej cholernej odpowiedzialności jaką jest posiadanie dziecka, bo zwyczajnie padam na pysk. Mam dosyć tego siedzenia w domu i bawienia się przez „24/h i w tym częstego mówienia „Nie wolno”, bo poza zabawą przede wszystkim muszę wychować córkę na dobrego i mądrego, wrażliwego człowieka. A to mi się udaje. Mam dosyć obwiniania siebie, że przez swoje kalectwo nie jestem w stanie dać córce po prostu czegoś więcej. Mam dosyć tego !!!

    Fot Maikel.photography

    Wielu ludzi, tak ja ja z podniesioną głową przejdzie przez pole bitwy, choćby walka trwać miała całe życie. Ale… Ale są ludzie na świecie, dla których to za dużo ? Za mało kochają siebie ? Za bardzo chcą współczucia ? Za mało pomocy otrzymują ? Za dużo ludzi stracili ? Za słabo o siebie walczyli ? I sięgają… po alkohol. To gówno NIGDY nie było i nie będzie pomocą. Alkohol rozwiązuje wszystko… rozwiązuje prawdziwą odwagę, alkohol rozwiązuje zdrowie, przyjaźnie, rozwiązuje rodzine, dom… nie rozwiązuje jedynie problemów.. BO problemy potrafią pływać i się mnożyć i rzucić człowieka na ziemię.

    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada
    Fot Fotoszuflada

    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…Niepieszczotliwie nazywają mnie -Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

    Fot Fotoszuflada

    Taka właśnie JA, dziś proszę Was, ba wyzywam Was do walki o życie, zdrowie, marzenia, miłość, o wszystko na czym Wam zależy! Można leżeć na kanapie i czekać na to co przyniesie nam los nie mając na to wpływu… Ale to nie moja droga i nie chce by była Waszą. Ja chce #wstać #walczyć i #wygrać… i chce byście razem ze mną podjęli tę walkę. Chce razem z Wami wstawać po porażkach i świętować ciężko zapracowane sukcesy!!! Bo nie będę Was okłamywać, że coś przyjdzie samo, nie będę Was okłamywała, że dokonanie wyboru będzie łatwe, ale obiecuje Wam…że będzie warto. Ja też płaczę w poduszkę, w łazience, płaczę przy stole gdy córka nie widzi a mąż nie słyszy. Ja też płaczę, bo zwyczajnie chcę choć jeden dzień, choć przez jedną chwilę poczuć to…co czuje zdrowy człowiek. Ale wiem, że choć wyrwałabym sobie serducho to i tak…Wiem, że tego nie zmienię i wiem, że płacz nie boli, on oczyszcza umysł i daje sił. Każdy z nas ma swoje problemy i każdy z nas się z czymś zmaga. Każdy z nas ma wybór. Ja swojego dokonałam i będę go broniła jak lwica bo mój wybór mimo mojej drogi w życiu która ma imię „ból, sprawia że jestem najszczęśliwsza kobietą na świecie. Uśmiechać się prawdziwie i szczerze, to dar od losu i mój własny wybór. Dzięki sobie i dla Nich, dla swojej rodziny założyłam rękawice i podjęłam walkę o resztę swojego życia.

    “To niemożliwe“ powiedziała duma.

    “To ryzykowne“ powiedziało doświadczenie.

    “To bezsensu“ rzekł rozsądek.

    “Daj sobie szanse“ wyszeptało serce.

    Po prostu…#wstan i #walcz, #wygraj swoje życie, dokonaj wyboru i z podniesioną głową ponieś odpowiedzialność na swoje życie. Czuć się wolnym człowiekiem w swojej skórze, to uczucie, którego nie kupisz, to uczucie które możesz wygrać, tylko poprzez dokonanie własnego wyboru. Żyj i się nie bój. To Twój, to Nasz CZAS START.

    Fot Fotoszuflada

    Żyję, mam swoją własną, najpiękniejszą rodzinę. Chce mi się… być, czego chcieć więcej. Znam swoje granice, nie interesują mnie one, ale je znam. A tylu z nas popełnia błędy w tym że tam gdzie powinni myśleć, to wolą czuć, a tam gdzie wystarczy czuć, za dużo myślą. Szanujmy drugiego człowieka, bo jesteśmy tego warci, a fajnie co rano spojrzeć w lustro z czystym sumieniem i powiedzieć sobie – Bravo Ja ! Żyj Teraz, chrzań co powiedzą ludzie. Żyj !

    Fot Fotoszuflada

    Tak naprawdę to, jedyną niepełnosprawnością w naszym życiu jest złe nastawienie, niewiara w siebie, lenistwo i chęć wyręczenia nas.
    Dla mnie zawsze największą motywacją było i jest, gdy ktoś powie – I tak nie dasz rady. Kto nie da rady, ja?

    Każdy da radę, bo jak to powiedział Madison James – “Sukces nigdy nie jest efektem słomianego zapału.Tu trzeba przejść przez prawdziwy ogień.


    Cytaty z książki Droga do marynarza-prawdziwa historia;
    “…Po chwili (nie wiem ile trwała,lecz po czynnościach wykonywanych przez lekarzy nie mogło być to długo od zaśnięcia)…przebudziłam się!!! Poczułam okropny ból przesuwającego się skalpela (znałam już przecież to uczucie)wzdłuż nogi.Krzyczałam ‘Ja nie śpię…..”


    “…Pani Ula poprosiła mnie, żebym wybrała sobie jeden cel, jeden powód, dla którego warto wyćwiczyć zgięcie nogi i trzymać się tego z całych sił, choćby mnie ból rozszarpywał. Tak też zrobiłam. Zagryzałam zęby, zagryzałam nawet kij od miotły, który mi pani Ula podawała, żeby tylko móc ćwiczyć…”


    “…zawsze oglądało mnie równocześnie kilkudziesięciu lekarzy i studentów. Czułam się okropnie, wystawiona na pośmiewisko. Oglądano mnie jakbym była eksponatem muzealnym z książki “Kiedy byłem dziełem sztuki” Erika-Emmanuela Schmitta…”


    “…Czasami nie wiem już co odpowiadać ludziom, którzy patrzą na mnie z politowaniem, lub śmieją się, że niby jestem “głupia” i nie ubieram szortów (oszpeconej nogi nie widać od razu). Lub myślą sobie: “Jaka jesteś biedna, że jesteś na to skazana”. Najgorsze są jednak wścibskie pytania, wyśmiewanie się ze mnie i komentarze typu – “Otwórzcie drzwi bo kaleka idzie! Jak długo będziesz jeszcze tak chodzić o tych kulach (jednej), po co Ci one, wyrzuć je, lepiej jest chodzić bez nich. Dlaczego nie pobiegniesz?Dlaczego łazisz tak wolno. Zróbcie miejsce dla kaleki…”Ludzie nawet nie wiedzą jak bardzo to boli i rani. Przecież ja sobie takiego losu nie wybrałam. Choćbym sobie serce wyrwała, nie jestem w stanie być taka jak “oni”, po prostu piękni, zdrowi i sprawni….Nie dam rady…”


    “…Po zebraniu, gdy wychodziłam zażenowana, podszedł do mnie pewien obleśny, starszy pan i zapytał: “Ile cenią się kalekie dziewice, bo chyba nie za drogo”. Mój świat się zawali. Chciałam jak najszybciej uciec, a biec nie potrafiłam…”


    “…Nagle wydawało mi się, że wszyscy się na mnie patrzą, moja wyobraźnia się rozpętała. Widziałam siebie jako klowna w cyrku po nieudanym występie, gdzie każdy widz wytyka mnie palcem, wyśmiewając i obrzucając pomidorami…”


    Pieszczotliwie nazywają mnie -Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…
    Niepieszczotliwie nazywają mnie –
    Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…


    Ale choć i tak zawsze coś zakuje w serduchu, to jednak JUŻ nie robi to na mnie większego wrażenia, gdyż tak jak zawsze powtarzam, nigdy nie wiemy jak silni jesteśmy, dopóki bycie silnym nie stanie się naszym jedynym wyjściem. A słabi będziemy dopiero wtedy, gdy o tym pomyślimy. Otrzymuję pytania, dlaczego nie zrobię sobie operacji plastycznej, czy nie zasłonię blizn tatuażem?

    Ale po co?

    Mam zasłonić coś co jest dowodem mojej siły, mojej walki, mojego przejścia przez cholerne piekło, które czasami o sobie przypomina i woła do siebie? Po co? Czy te blizny powodują że, nie jestem już kobietą? Czy one przyćmiewają uśmiech na mojej twarzy czy ciekawość i miłość do świata? Ja żyję dzięki tym bliznom, również bardziej świadomie ulotności chwil. Jestem szczęśliwa i kocham siebie i nikt komu to przeszkadza, mi tego nie odbierze. Takiego nastawienia życzę każdemu z Was. Bo warto być sobą i o siebie walczyć. Życie mamy jedno i to od nas samych zależy jak je przeżyjemy i ile będzie w nim chwil radości i miłości.

    Fot Fotoszuflada

    Żyj swoim życiem. Nie masz prawa do mojego życia, nikt nie ma prawa do mojego czasu. Walczę o swoje dni od dziecka…od dziecka walczę krwią, potem i łzami. Żyj swoim życiem i daj mi żyć swoim – po swojemu. Cieszę się, że żyję… poczuj to samo, tak po prostu. Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że i w Tobie zostanie chęć do życia i miłość do siebie. Czyń swój świat pięknym, tak jak ja to robię… ale rób to po swojemu.

    The Show Must Go ON !!! Ahoy, Wasza Karina.

    Fot Maikel.photography
  • Książka

    Recenzja Ani <3

    Hej Karina jak tylko dostałam książkę i moja córeczka zasnela zabrałam się za czytanie i mimo że było już po północy nie mogłam się od niej oderwać. Przepiękna a za razem bardzo ciężka i smutna historia jestem w szoku i pełna podziwu dla Ciebie ile bólu i cierpienia musialas znieść w wielkim stopniu przez naszą służbę zdrowia na którą brakuje mi słów. Na szczęście dzięki Twojej silnej woli i walki wszystko dobrze się układa i spełni się Twoje marzenie z książki jednak cuda się zdarzają. Jestem pełna podziwu dla Twoich rodziców. Jesteś super kobietka i pozostaje tylko brać z Ciebie przykład. Życzę Ci szczęśliwego rozwiązania dużo zdrówka i jeszcze więcej radości i miłości 

    <3 Pozdrawiam 

    Ania 🙂
  • Książka

    Recenzja Kasi <3

    Hej Karina,

    Chciałabym w skrócie wielkim podzielić się z Tobą swoimi odczuciami odnośnie Twojej osoby..
    Ja Twoją książkę przeczytałam od marca już ze 3 czy więcej razy w te i spowrotem.. I ciągle nie wierzę że takie historie się zdarzają.. a jednak…
    Spotykając Cię na pierwszym spotkaniu żon marynarzy nawet nie przypuszczałam, że te śliczne oczy wylały tyle łez i to nie tylko z tęsknoty za marynarzem.. 
    Naprawdę nie wiem jak trzeba być silnym człowiekiem, żeby przejść taki koszmar… Nie wiem, ale wiem że jeśli się czegoś bardzo pragnie to się to spełni.. Jesteś tego najlepszym przykładem 

    Chciałaś żyć i żyjesz, a teraz masz dla kogo 

    🙂
    Pamiętam bardzo dobrze jeden fragment książki “Córka, niczego w życiu nie pragnę bardziej niż jej”
    Byłaś poddana wielu próbom wiary, ale nie przestałaś wierzyć i teraz Bóg Cię wynagrodził za te wszystkie cierpienia i próby.
    Obstawialiście w 98% chłopaka, a ja wiedziałam że to będzie córcia – ta wymarzona jak w książce 

    Podziwiam Cię, że miałaś taką wielką siłę by walczyć… chciałaś żyć i żyjesz, a teraz jest dla kogo 

    Jesteś silna babka, nie znam chyba silniejszej osoby fizycznie i emocjonalnie..
    Wiem, że będziesz cudowną mamą i teraz będzie już tylko dobrze 

    🙂 No i RAZEM we trójkę zaaaaawsze dacie radę 

    🙂 Pamiętaj!

    Śledzę Twój profil i Wasze powodzenia z wielkim uśmiechem 

    🙂 Oby jak najwięcej takich pozywtynych postów, szczęście bije od Ciebie ogromne
    zarażaj nim dalej.

    Powodzenia i do zobaczenia na następnym spotkaniu żon marynarzy – mam nadzieję 

    :)Pozdrowienia dla Ciebie i Piotra

    Kasia 🙂

  • Książka

    Recenzja Moniki <3

    Witam serdecznie!Trafilam na Pani strone przypadkowo,i tak szybko ja przegladajac,tak predko zdecydowalam sie na zakup ksiazki 

    :)Dzisiaj ja otrzymalam i oderwala mnie od rzeczywistosci na pare dobrych godzinek 

    🙂 Jest Pani chodzacym cudem,jestem bardzo wzruszona a zarazem godna podziwu,walki i determinacji.Sama jestem po wstawieniu endoprotezy uda tylko(po wypadku samochodowym)tez juz dobrych 10lat mam ja ze soba i bardzo dobrze pamietam bol po operacji,pierwsze stawiane kroki ze lzami w oczach,i pierwszy tydzien wyrwany z pamieci,krzyk,zlosc,i tak samo “rzucaniem jedzenia”ktore rodzice dowozili mi do szpitala,czytajac przez ulamek poczulam sie tak jakby to dotyczylo mnie,ale moj bol trwal przez kilka miesiecy w porownaniu do Pani bolu,cierpienia dzis wiem ze on byl “niczym”Jest Pani poczatkiem na dobre jutro,postaram czerpac przyklad z Pani i walczyc z moimi slabosciami tak bym ja i moja rodzina nie cierpiala z tego powodu!Zycze Pani wszystkiego co najlepsze w zyciu,zdrowka dla Ciebie i dzidziusia i mnostwo milosci przy boku Marynarza 

    🙂 Pozdrawiam bardzo cieplutko i dziękuję ,ze napotkałam Panią na “mojej”drodze 🙂

    Monika 🙂
  • Książka

    Recenzja Kasi <3

    Obiecana recenzja 

    🙂 wraz ze zdjeciem. W ostatnim konkursie wygrałam Twoją książkę. Dziękuję jeszcze raz 

    🙂 Wczoraj znalazłam ją w skrzynce pocztowej i zarwawszy prawie pół nocy przeczytałam jednym tchem. Przeszłaś wiele w swoim życiu, wiele cierpień, których mogłabyś uniknąć, żeby lekarze przyznawali się do tego, że zdarza się im popełniać błędy. i czytając tą książkę stwierdziłam, że jesteś bardzo silną kobietą, bo potrafiłaś zawalczyć o swoją nogę. Na przekór wszystkiemu, bólowi, lekarzom, życiu.. Dobrze, że przy Tobie byli tacy wspaniali ludzie jak Twoja rodzina, bo sam wiem, że bez rodziny ciężko jest przeżyć w szpitalach. Cieszę się, że poznałaś swojego Marynarza, wiem jak to jest bo ja też jestem żoną marynarza i wiem, że jest ciężko być samej szczególnie teraz gdy spodziewasz się tej wymarzonej córci. Trzymam kciuki za to by, w życiu czekały Ciebie tylko te najpiękniejsze chwile i życzę zdrowia przede wszystkim dla Ciebie i córci, oraz żebyś jak najwięcej czasu mogła spędzać z Twoim ukochanym. A książkę przekazuję dalej do przeczytania.

    Kasia 🙂
  • Książka

    Recenzja Martyny <3

    Witaj Pisarko,
    Zachęcana Twoim facebookowym profilem oraz bardzo zachęcającymi opiniami o Twojej książce zakupiłam ją i tak jak inne czytelniczki… pochłonęła mnie od pierwszej strony.Byłam tak ciekawa jej treści, że w drodze do domu pozbyłam się pudełka i migiem zabrałam do czytania.Poraziła mnie jej treść mówiąca o bólu , cierpieniu.Niem mogłam zrozumieć jak inni ludzie mogą “żerować’ na czyimś nieszczęściu, krzywdzie, bólu.Jak ogromna znieczulica znajduje się tam gdzie powinno otrzymywać się pomoc.Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojego zapału, odwagi, determinacji.Jestem zachwycona wsparciem jakie otrzymywałaś od swojej rodziny- są niesamowici;)
    Brak mi słów aby opisać to jaką ogromną inspiracją jesteś.
    Determinacja ,odwaga to Ty.
    Jestem przekonana że po przejściach których doświadczyłaś będziesz bardzo świadomą , wspaniałą mamą oraz wiatrem i sterem dla swojego ukochanego marynarza.Będę śledziła Twój profil i trzymam wielkie mocne kciuki za to byś nie traciła wiary i odwagi:)
    Podsyłam link do wystąpienia Jacka Walkiewicza który głosi w swoich prelekcjach “Ufać sobie, to być przekonanym ,że: dam radę.A jak nie dam?Dam radę.A jak się przewrócę?To się podniosę.A jak się nie podniosę ?To sobie poleżę.”
    https://www.youtube.com/watch?v=ktjMz7c3ke4
    oraz 2 ga część:
    https://www.youtube.com/watch?v=B6tVati7H3Y

    Serdecznie pozdrowienia

    Martyna 🙂
  • Książka

    Recenzja Ewy <3

    Droga Karinko, 

    🙂 ..brak mi słów.!!!.tej ,która z reguły ma dużo do powiedzenia…powiem tak..łzy ,wzruszenie..łzy ,wzruszenie…Wielki uśmiech i serce dla Ciebie 

    <3 …za wszystko co przekazałaś mi słowami swojej książki i za to że wzmocniłaś moją wiarę w siłę jaką posiada człowiek, więc i ja posiadam…Książka oczywiście powędrowała dalej by oddać swoją moc innym…dziękuję!

    Ewa 🙂