Blog,  Lifestyle

Z życia psiary przeciętej bliznami

“Pieszczotliwie nazywają mnie – Robokop…Picassa…pomalowana…Transformers Girl…
Niepieszczotliwie nazywają mnie –
Kaleka…Kulawa…Ogr…Potwór…Frankenstein…

FOT FOTOSZUFLADA

34 operacje, w tym 2 na żywca, obdzieranie ze skóry, śmierć, ciało w bliznach….PÓŹNIEJ

FOT FOTOSZUFLADA


Chcę psa, którego będę szkoliła dla własnego bezpieczeństwa.
Dam radę – Poświęcę temu cały możliwy czas i krew. Nie jestem księżniczką, nie trzeba mnie ratować. Jestem kobietą z krwi i kości, przelałam wiele krwi, łez i potu, przelewam je dalej, ponieważ nie boje się bólu, nie boję się wstydu.
Dam radę – Podjęłam decyzję, chcę żyć, chcę psa, chcę być kobietą waleczną na tyle ile dam radę, chcę przekraczać swoje granice, gdyż nigdy nie wiemy jak silni jesteśmy, dopóki bycie silnym nie stanie się naszym jedynym wyjściem. Bardzo wysoko postawiłam sobie poprzeczkę, bo życie wymaga odwagi.
Dam radę – szkolę Atenę. Daję z siebie 110%. Szkolę ją każdego dnia, w każdą pogodę. Często jest tak, że ból mnie zabija. Życie ze złamaną nogą nie jest łatwe ale ja lubię walczyć. Nieraz przelewam łzy na treningach, czuje jak leje się we mnie krew z bólu. Dziesiątki noży wbijają mi się w nogę i paraliżują mnie. Nie zatrzymuję się. Dam radę, ja się nie poddaje. Chcę psa, chcę bestię, przy której nie będę musiała bać się o siebie i dziecko.
Dam radę…tak mi dopomóż Bóg.
Po prostu…#wstan i #walcz, #wygraj swoje życie, swoje marzenia. Dokonaj wyboru i z podniesioną głową ponieś odpowiedzialność za swoje decyzje. Czuć się wolnym człowiekiem w swojej skórze, to uczucie, którego nie kupisz. To uczucie które możesz wygrać, tylko poprzez dokonanie własnego wyboru.
Żyj i się nie bój. Ja walczę o swoje marzenia i je wygram.

Adoptując psa, czy kupując z hodowli, baaa nawet zaczynajac od myślenia o psie, każde z nas a bynajmniej ja, rozważałam wszystkie za i przeciw. Przeciw przegrało.

Wiedziałam z czym to się będzie jadło. Ja, osoba pedantyczna, nie znosząca brudu, kurzu i nie posprzątanej powierzchni, w której żyje, pracuje czy przebywam, wzięłam na klatę ten cały bajzel który przyjdzie mi ogarniać. Jestem osobą niesamowicie upartą i lubię mieć to, czego pragnę. W tym przypadku psa. Wiedziałam, że nieważne jaka będzie pogoda – pies musi wyjść, mało tego, chcę psa szkolić więc te wyjścia będą bardzo aktywne i w 100% skupione na psie. Wiedziałam, że przyjdzie mi sprzątać po psie i jeździć z nim na szkolenia w samą naturę a co za tym idzie moja fobia i obrzydzenie do wszystkich robali zostanie wystawiona na codzienny test.

Wiedziałam o tym. Uzmysłowiłam to sobie nie mając Ateny jeszcze w domu. Jestem strasznie przewrażliwiona na ludzkim poczuciu „durnej wyższości” typu, po moim psie nie muszę sprzątać”. Ludzie mają co raz bardziej w nosie tych, którzy robią coś poprawnie, tych którzy mają szacunek do innych ludzi ale zwłaszcza do wywiązywania się z obowiązków jakie niesie posiadanie psa, nieważne czy go szkolisz czy nie.
Wychodząc z Ateną zawsze przy sobie mam kilka worków. Ostatnio na łące spotkałam parkę z psiakiem. Ich pies właśnie skończył się wypróżniać i co zrobili Państwo??? Po prostu odeszli. Nosz krew mnie zalała. Grzecznie powiedziałam, że jeśli nie mają państwo worka by posprzątać po swoim psie, to mogę oddać swój. Na to Oni, że na łące nie trzeba sprzątać, a jeśli jestem taka pożądna, to mogę posprzątać również po ich psie. I zwyczajnie odeszli. Nie wierzyłam w to, co usłyszałam.

Przejdźmy teraz do szkoleń.
Ze szkoleniami, również mam akcje rewelacje. Jeśli szkolę czarną, to daje z siebie maxa. Nie biorę do ręki telefonu, nie wdaje się w dyskusje, jestem tylko dla niej.
Opowiem Wam o kilku sytuacjach, które mnie spotkały podczas szkoleń.
Wchodząc na plac ćwiczeń napotkałam parę z ogromnym psiakiem, który był na smyczy i gdy nas zauważyli, trzymali go również za obroże uspakajając go. Zaczęłyśmy z Ateną trening gdy Państwo śmiejąc się wyjechali do mnie z tekstem;
„Po co szkolisz psa, to bez sensu”. Po czym odpowiedziałam im; „widzicie, Państwo gdy nas zauważyliście do teraz trzymacie swojego psa na smyczy oraz za obroże by nie rzucił się na mnie czy mojego psa, a ja mojej spuszczonej ze smyczy suce wydałam komendę SPOKÓJ i ona sidzi przy mnie nie zwracając na Was większej uwagi, więc chyba ma to jakiś sens”. Takiego oburzenia w ludziach już dawno nie widziałam, poszliiii obrażeni.

Sygnał uspakajający Ateny (Oblizywanie się)

Kolejna akcja. Moja ręka to przysłowiowy pilot dla psa. Ręką wykonuje komendy nie musząc używać słów. Chodzenie przy nodze wymaga ode mnie sztywnego ramienia i zaciśniętej pięści przy nodze, przy której idzie pies. Kilkakrotnie od starszych ludzi usłyszałam, że nie dziwota, że mój pies idzie przy nodze, skoro przed nosem ma ciagle zaciśnięta pięść Pani. Niestety ludzie nie rozumieją i nie mają wiedzy o tym jak szkolić psy i dlatego tak reagują. Pilot do psa jest “narzędziem” bardzo potrzebnym, bo to właśnie ręką jesteśmy w stanie przekazać psu informacje o zachowaniu jakie od niego oczekujemy.

Bestię szkole na dźwięk klikera. Zwłaszcza idąc przy nodze używam go wielokrotnie by sygnalizować, że dobrze wykonuje zadanie. Cóż, zalewam się łzami śmiechu i rozpaczy jednocześnie pisząc dla Was ten post. Ale co niektórzy twierdzą, że używając klikera hipnotyzuje czworonoga. Mamy Atenę od kilku miesięcy. Ten pies w ogóle nie szczeka. Ludzie czasami pytają, czy z moim psem wszystko dobrze, bo normalne psy szczekają i reagują na zaczepki innych psiaków. Czarna nie szczeknie gdy nie musi i jest suką coraz bardziej pewną siebie i silniejszą. Nasza bestia jak wiecie ma 2 klatki, transportową i domową. Gdy ludzie słyszą, że Atena w domu trzymana jest w klatce, chcą powiadamiać policję. Nierozumiem, dlaczego ludzie, którzy nie mają pojęcia o (tak nie boję się stwierdzić po całości)… nie mają pojęcia o psach, je zwyczajnie posiadają lub wydają tak durne i krzywdzące opinie. Klatka transportowa, jest dla bezpieczeństwa psa jak fotelik dla dziecka. Klatka domowa, to jej dom w naszym domu. Jej azyl, jej miejsce na odpoczynek, wyciszenie się przed światem, przed nami czy ludźmi obcymi w naszym domu. Ona wie, że nikt z nas jej nie wejdzie do jej miejsca, nie zakłócimy jej spokoju i zwyczajnie poczekamy aż sama znów do nas przyjdzie pełna mocy. Klatka domowa, to najlepsze, co można dać psu. Atena nie je w domu. Dostaje jedzenir tylko na treningach. Dostaje porcję, która jej przysługuje dla jej wieku. Jest ona rozłożona na 3 treningi. Pies, który ma w domu michę, nigdy nie będzie w 100% posłuszny i pracowity poza domem. Bo po co pracować na posiłek skoro ma się michę w domu za darmo. „Biedny pies”, ilekroć to słyszę, mam ochotę pokazać co Atena potrafi zrobić jak pięknie pracuje by na to jedzenie zapracować. Mój pies wychodząc ze mną ma czas na trening, przy którym otrzymuje wypłatę czyli żarcie, jest czas na zabawę ale zawsze w tych zajęciach jest pełna posłuszeństwa. Jestem pewna, gdy idzie na luźnej smyczy, że nie rzuci się na ludzi, na zwierzęta, na ulicę. Nie popchnie mnie chcąc pierwszej przejść przez drzwi i da mi spokój gdy jem. Szkolcie swoje psy. To Wy jesteście w hierarchii najwyżej, nie pozwólcie psiakom przejąć miejsce na kanapie czy przy stole. Szkolcie je i kochajcie najmocniej jak tylko potraficie. To piszę Wam ja, która nigdy nie chciała psa, piszę ja, która w dzieciństwie była pogryziona przez nieszkolonego owczarka. Piszę to ja, która dziś za swojego psa oddałaby życie.

Amen

Trening Atety
Karina Kończewska

Kobieta z blizną, żona marynarza.Mama wymarzonej Laurki