Blog,  Książka,  Lifestyle

Zagrałam główną rolę, we własnym filmie…

Piotr widząc jak Laurka wpatruje się w Niego swoimi wielkimi oczkami, pyta się
“O co chcesz zapytać kochanie”
Laurka odpowiada
“Tatusiu, a gdzie właściwie jest mama ?”
Piotr, przełykając cieżko ślinę, zdaje sobie sprawę że nadszedł czas…by Jej to powiedzieć:
“Mama jest w Niebie”
Córeczka spojrzała się na tatę i zapytała:
“Czy możemy Ją tam odwiedzić ?”
Ledwo powstrzymując się od łez, Piotr odpowiada:
“Córeczko, Niebo jest bardzo daleko”
Na co Laurka odpowiada:
“Ale wszystkie dzieci mają mamę”
Piotr na to:
“Ty też ją masz, jest aniołem”
Laurka opuszczając główkę, po policzkach spływają łzy, mówi:
“Aniołem, który mnie nie przytula…”
Piotr bierze Ją w ramiona, przytula z całych sił i szeptem wydusza z siebie:
“Ale aniołem, który zawsze Cię pilnuje, który chce tylko Twojego szczęścia i który płacze zawsze…gdy tylko Ty zapłaczesz”…

Mam nadzieję, że to pozostanie snem, koszmarem, lękiem, kiepskim scenariuszem filmowym…Tak bardzo boję się że pewnego dnia zostanie mi to brutalnie odebrane, jak wszystko o co musiałam walczyć i nadal walczyć muszę.
Życie jest takie kruche, a tak niewielu ma tego świadomość. Tak to już w życiu jest, że zdrowi ludzie mają 1000 życzeń, gdzie chory…gdzie ja mam tylko jedno…chce widzieć jak moja córeczka dorasta, chce na swoich nogach odprowadzać ją do przedszkola, szkoły…chce jak najwięcej czasu spędzać z Piotrem, bo i tak mamy go wspólnie mało. Chcę jadać ze swoją rodziną śniadania…przez wiele lat.
Zdrowi ludzie, nie zdają sobie sprawy jaki jest cenny dar móc spędzać ze sobą czas, jak bardzo jest on organiczony. Jakie to szczęście mając dzieci, być przy tym gdy one czasami marudzą czy są nieznośne. Te chwile są ulotne, życie jest ulotne. A ja… Boję się to wszystko stracić.
Przeraża mnie myśl, że operacja która nadal mnie czeka (zawsze mnie jakaś czeka), może wywołać kolejne piekło. A nie chce by córka na to patrzyła i nie miała mamy co noc przy sobie, gdy tata na morzu. Na mojej osobie tylu lekarzy popełniło błędy, tak jak ostatnio gdy na stole operacyjnym „ oruszono” mi płuca i tknięto tętnicę zakładając wejście centralne. Wtedy też lekarze mi na stole powiedzieli, umrzesz… Teraz gdy jest Ona, gdy jest Laura, to wszystko nabrało większego rozmiaru.


Nie chce byście kiedyś w domu znaleźli w szufladzie moją książkę “Droga do marynarza” i westchnęli z myślą, szkoda dziewczyny i jej rodziny…
Kochani, nie mówię tego… Bo wszyscy tak mówią. Uwierzcie mi, że każde te słowo pochodzi z serducha i mojej historii, łapcie chwile. Nie marnujcie życia na puste działania, na kłótnie, na nienawiść. Nie marnujcie czasu na brak chęci czy odkładanie na pózniej. Nie odkładajcie rodziny na później. Nie odkładajcie siebie na później, życie to najcenniejsze co mamy a nasz czas to najcenniejsze co możemy dać drugiej osobie. Życie mamy tylko jedno i trzeba często cholernie ciężko i ostro o nie walczyć… Ale warto. Warto kochać, warto się uśmiechać, warto pomagać i warto wierzyć…marzenia się spełniają a cuda zdarzają. A ja Kocham żyć i nie dam sobie tego odebrać.


Cytat z książki “Droga do marynarza”;
“(…) Życie jest kruche, a nie wielu z nas potrafi do dostrzec.Ucieka nam między palcami, czy to jesteśmy zdrowi, czy borykamy się z chorobą. Życie wymaga więcej uwagi niż mu poświęcamy. Staram się cieszyć każdym dniem do granic możliwości, ale nie oznacza to skakania na “bungee” (nawet gdybym mogła),lecz raczej spędzanie całego Bożego dnia na kanapie, wtulona w największą swoją miłość. Są to chwile, których nikt nam nie zabierze…A mamy ich tak mało,gdyż za chwilę morze zawoła…Morze, które zawsze kochałam, do którego zawsze mnie ciągnęło..teraz już wiem dlaczego.(…)”
“(…) Gdy przyjdzie nam toczyć walkę z własnym ciałem, stajemy się bezwzględni, a nagrodą za wygranie tej walki…może być tylko prawdziwa miłość (…)” 
Ściskam Was wszystkich, bo dobrze nam życzycie, bo jesteście z nami i nas wspieracie. Walczcie o siebie i swoje wartości, walczcie z całym światem, walczcie tak jak ja, krwią, potem i łzami. Walczcie choćby wszystkie gwiazdy na niebie gasiły Waszą chęć. Wiara w siebie i swój cel…ona Was poprowadzi. Macie Te Moc, tylko w siebie uwierzcie !!! Amen 

Karina Kończewska

Kobieta z blizną, żona marynarza.Mama wymarzonej Laurki